Przegląd prasy

Dożywotnie odbieranie prawa jazdy? (2)

13 kwietnia 2009

Jedyną karą dla pijanego kierowcy, bez względu na ilość promili alkoholu we krwi, winno być dożywotnie odbieranie prawa jazdy. A złapany za kierownicą bez prawa jazdy winien bezapelacyjnie wędrować do więzienia - przekonuje Jerzy Jachowicz na łamach “Dziennika”. Nie wiem, czy to tylko polska plaga - pijani kierowcy na drogach. Każdy z nich to potencjalny zabójca innych niewinnych ofiar, jadących tą samą drogą co oni. W te święta policja złapała blisko 1500 pijanych-zabójców. To znaczy, że było ich trzy razy tyle, bo według statystyk, ciemna liczba niewykrytych pijanych na szosie, to dwie trzecie. A więc faktycznie na drogi wyjechało pięć tysięcy zabójców. Jak się przez nimi ustrzec? Co robić, żeby nie drżeć ze strachu, kiedy jedzie się na święta do rodziny, kiedy wiezie się dzieci na urodziny ich rówieśnika? I nie wiadomo, czy się dowiezie dziecko całe i zdrowe, czy wrócimy do domu o własnych siłach. Bo jakiś prymitywny bydlak, wypił kilka wódek i siada za kierownicę. Państwo ciągle się z nimi cacka. A powinno wydać bezwzględną wojnę bandytom szos. Jedyną karą bez względu na ilość promili alkoholu, winno być dożywotnie odbieranie prawa jazdy. Państwo ciągle się z nimi cacka. Bez możliwości żadnego odwoływania się. Bez żadnych wyjątków, kogokolwiek by nie miało to dotyczyć. A złapany za kierownicą bez prawa jazdy - bo wielu takich prymitywów, będzie chciało zapewne radzić sobie w ten sposób - winien bezapelacyjnie wędrować do więzienia.

Redakcja PRAWA DROGOWEGO @ NEWS zaprasza swoich Czytelników do wypowiedzi na ten tak ważki temat. W naszej ocenie nadal z pobłażaniem i pewnym przyzwoleniem patrzymy na pijanych kierowców. Szczególnie pobłażliwi jesteśmy dla tych, z którymi siedzimy przy wspólnym stole. Wsiadamy do samochodu z kierowcą, który spożył właśnie alkohol. Jedziemy z nim rano, bez badania alkomatem.

Czekamy na Państwa komentarze zarówno na naszej stronie, jak i pod adresem: news@prawodrogowe.pl

(1)Jako psycholog transportu często prowadzę wykłady dla kierowców. Niestety świadomość tego, jak długo alkohol jest rozkładany przez nasz organizm jest wciąż bardzo niska. Znakomita większość z kierowców z którymi rozmawiałem na spotkaniach na 100% prowadziła nieświadomie pod wpływem alkoholu. Bo po weekendowej imprezie wsiadali do aut w poniedziałki mając zapewne 0,2-03 promila alkoholu we krwi, choć czuli się wyśmienicie. Do alkoholu się adaptujemy i to jest duże zagrożenie. Równolegle, więc z zaostrzeniem kar należy upowszechnić wiedzę na temat rozkładu alkoholu w organizmie. Inaczej spora rzesza kierowców z tzw. dobrych domów lub panów prezesów, dyrektorów, lekarzy, prawników, właścicieli firm, milionerów etc. potraci uprawnienia. Nie mówiąc już o ludziach z mniejszą wiedzą. Niewiedza nie zwalnia z odpowiedzialności, ale ta wiedza musi być dostępna i powszechna! Pozdrawiam Marcin C. Poznań.

(2) Pan Jerzy Jachowicz ma rację, ale ja powtarzam z uporem maniaka. "Dopóki będą poza prawem VIP-y ich żony i kochanki, rozwydrzone bachory za kierownica super szybkich petard oraz wszystkie VIP-ów pociotki i przyjaciele, których nasza policja nie śmie ruszyć, tak długo będzie najwyższe zagrożenie innych użytkowników dróg. Pijacy za kierownicą i szaleńcy to właśnie w 80 - co najmniej - procentach wyżej wymienieni. Bo oni trzymają policję w kieszeni. Niech rząd tak traktuje policję jak w Norwegii, niech im tak płaci i jednocześnie karze za korupcję i strach przed VIP-ami, wtedy mniej będzie takich informacji w mediach o nietrzeźwych kierowcach. Złapali 1500 a wywinie się od kary 1300 pijanych kierowców. Taka jest prawda. inż. Andrzej S.

(3)To mało jeszcze, bo wielu jeździ bez uprawnień i to nadal po alkoholu. Ja jestem za innym rozwiązaniem tej sprawy i sprawy piratów drogowych. Wiemy, że po zatrzymaniu uprawnień za jazdę po pijanemu lub za przekroczenie punktów karnych musimy zdać egzamin tak jak kandydat na kierowcę. Zgoda, ale egzamin taki powinien kosztować pięciokrotną wartość, jaką płaci kandydat. On już miał prawo jazdy, więc niech je szanuje. Jeżeli ponownie siądzie za kierownicę w stanie nietrzeźwości lub w stanie po spożyciu alkoholu albo spowoduje wypadek drogowy z ofiarami w ludziach to wówczas powinien być orzekany obligatoryjny przepadek samochodu. Jeśli rodzina pozwala na picie a potem na kierowanie to niech się liczy z tym, że straci samochód. NAM PIJAKÓW NA DRODZE NIE POTRZEBA. Tą plagę można zlikwidować tylko poprzez strach o możliwości utracenia pojazdu. Obecnie, bowiem wszyscy wiemy, że za jazdę po pijaku nikogo nie posadzono tylko zapłaci się grzywnę i straci na jakiś tam czas prawo jazdy, które można z łatwością otrzymać ponownie, bo egzamin nie jest trudny.

 

(4)Wygląda to na rozmydlanie problemu. Bo okaże się, że jesteśmy winni wszyscy czyli.... nikt. Podaje się olbrzymie liczby ujawnionych przez policję pijanych kierowców. Potem okazuje się, ze ponad połowa z nich to rowerzyści. Są kary dla pijanych kierowców. Ale np. pijany kierowca autobusu nie traci prawa jazdy, bo "względy społeczne" nie pozwalają? Traci tylko kategorię B i to na bardzo krótki okres. To gdzie tu sens, gdzie tu logika? Po co proponować ogromne kary, skoro teraz możliwe do stosowania nie są w praktyce stosowane? Dopiero logiczne, spójne prawo, w dodatku konsekwentnie stosowane da za jakiś czas efekty. Ale trzeba to robić, a nie ogłaszać kolejną dyskusję. Adam T.

(5)Nietrzeźwy prowadzący pojazd wie, że nie poniesie zbyt dotkliwych strat za swoje przestępstwo. Policja niejako sama ich ochrania. Zarządzenie Małopolskiego Komendanta Policji mówi wyraźnie, że w przypadku zatrzymania nietrzeźwego kierującego zaleca się nie usuwać jego pojazdu przez wyznaczony podmiot gospodarczy, lecz jedynie powierzenie go wskazanej przez sprawcę dowolnej osobie i ma treść następującą: "Pojazdu nie usuwa się z drogi, jeżeli istnieje możliwość przekazania pojazdu osobie wskazanej przez kierującego, która ma prawo jazdy i wyraziła zgodę na jego przejęcie..." (Dec 69/07 par 11 Małopolski Komendant). Jurek

(6)Dodatkowo karani powinni być też pasażerowie, za.....współudział w przestępstwie, w przypadku jazdy zakończonej ze skutkiem śmiertelnym, tak jak w przypadku zbrodni! Henryk R.

(7) Podpisuję się pod propozycją Pana redaktora Jerzego Jachowicza dwoma rękami, żeby zabierać prawo jazdy dożywotnio pijanym kierowcom, jak również proponowałbym  kasować pojazdy jako środek do popełnienia przestępstwa. Policja traktuje tych kierowców jak "święte krowy''. Nie holuje się tych pojazdów obowiązkowo, a pijaczek ma koncert życzeń i wskazuje, kto ma mu zabezpieczyć pojazd. J.