Przegląd prasy

Dramatycznie na osiedlowych uliczkach

21 grudnia 2010

Zacznijcie skuwać! Albo posypią się mandaty - zaczęli grozić strażnicy, telefonując do wszystkich dużych administratorów i zarządców terenów. Dramatycznie ślisko zrobiło się na osiedlowych uliczkach. Dzwonili do spółdzielni, wspólnot. - Takie i takie ulice to wasza sprawa, proszę zacząć kuć - informowali. Z rozsianymi po całym mieście prywatnymi właścicielami posesji prywatnych będzie trudniej, nie można przecież ich wszystkich obdzwonić. - Będziemy chodzić od posesji do posesji - zapowiada szef płockiej straży miejskiej Jacek Fuz. Chodzi o to, że spod zalegającego w całym mieście śniegu zaczyna wychodzić lód. Zrobiło się straszliwie ślisko. I zapewne kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt razy byliście w takiej sytuacji: na chodniku czy ulicy próbujecie ominąć śniegowe zaspy, robicie krok i tracicie równowagę. Bo spod śnieżnej warstwy błyszczy lodowa tafla. Taka sytuacja zrobiła się na prawie wszystkich ulicach osiedlowych - zarówno tych miejskich, jak i należących do spółdzielni. Do tej pory strażnicy mandaty za nieodśnieżone, nieposypane piachem czy solą chodniki wypisali tylko trzy. Ale od początku zimy pouczali, wydawali polecenia, przypominali i prosili. Od początku zimy do wczoraj stwierdzili, że właściciele terenu nie wypełnili obowiązków aż 439 razy. Strażnicy 415 razy polecali śnieg lodowe nawisy z dachów usuwać, potem wszystko posypywać solą. 385 razy pouczali, że jeśli właściciel do polecenia się nie zastosuje, to po pierwsze - dostanie mandat, po drugie - może odpowiadać w sądzie w momencie, kiedy ktoś złamie sobie na jego chodniku nogę, albo na głowę czy samochód spadnie mu sopel. - No i... bez rezultatu - kwituje Jacek Fuz. - Owszem, są w mieście właściciele terenów, do których nawet nie musimy zaglądać, bo wypełniają swoje obowiązki sumiennie. Są jednak i tacy, których pouczamy regularnie. I nic. Dlatego możliwe, że już od środy będziemy wypisywać mandaty. Zrobimy wszystko, żeby do weekendu zniknęło jak najwięcej lodu. Dlaczego? Bo w weekend ma być cieplej, możliwe, że popada śnieg z deszczem, czy nawet deszcz. Wystarczy, że ta woda się zmrozi. - Zawsze przy takiej pogodzie wrasta liczba pacjentów - przyznaje dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Wojewódzkiego Stanisław Kwiatkowski. Urazówka nie prowadzi statystyki, która obrazowałaby jak ślisko było na osiedlowych drogach. Tym bardziej że ci, którzy we wtorek potłukli się na oblodzonych chodnikach, przyjdą po pomoc w środę lub później.