
(Fot.: PD@N 486-24)
Projekt podwyższenia limitu prędkości na drogach powstał na polityczne zamówienie, nie spodziewaliśmy się, że ruch na drodze uczyni się bardziej jednorodny - przyznaje portalowi brd24.pl przedstawiciel duńskiego zarządu dróg. Duński eksperyment na drogach stał się już głośny w całej Europie, a zakończy się dopiero w 2015 r. Upada powszechny pogląd, że prędkość na drodze jest przyczyną śmierci. Duński zarząd dróg - Vejdirektoratet - w 2011 r. zdecydował się podnieść limit prędkości na niektórych drogach z 80 km/h do 90 km/h. Wstępne wyniki okazały się zadziwiające - spadła liczba wypadków na tych odcinkach. Duńczycy tłumaczą to tym, że ruch stał się bardziej jednorodny, więc mniej osób musi wyprzedzać i zmalało ryzyko. Kierowcy, którzy jeździli najwolniej, zaczęli jeździć trochę szybciej. Z kolei ci, którzy jeździli najszybciej (15 proc. wszystkich) zaczęli jeździć wolniej średnio o jeden kilometr na godzinę. Średnia prędkość na drogach niewiele się więc zmieniła, ale ruch stał się bardziej płynny. Oto co mówią pomysłodawcy: Rene Juhl Hollen, inżynier z Vejdirektoratet - rozpoczynając tę próbę nie mieliśmy żadnych wcześniejszych doświadczeń związanych z tym, że podniesienie limitu prędkości na drogach poza obszarem zabudowanym może prowadzić do bardziej jednorodnej prędkości, z jaką będą poruszać się pojazdy. Projekt wystartował jako polityczne życzenie zwiększenia limitów na najbardziej odpowiednich drogach przy jednoczesnych inwestycjach poprawiających jakość dróg np. ustawieniu barier ochronnych, czy wykonaniu oznakowania poziomego dającego efekt akustyczny po najechaniu na linię. Projektem zostało objętych w sumie 15 odcinków dróg. Łączna ich długość to 100 km. Ostateczna ocena wpływu podwyższenia limitu prędkości na liczbę wypadków zostanie wykonana, gdy będziemy dysponować danymi z wszystkich trzech lat trwania tej próby. Raport planowany jest na wiosnę 2015 r.