- Czy ktoś oszczędza na żarówkach - pyta częstochowscy kierowcy. Pytają o sygnalizację przy Politechnice, która z trójkolorowej stała się dwukolorowa. Dla pieszych oznacza to spore zagrożenie. - W tej chwili dla kierowców mruga światło żółte, które nagle z pulsującego przechodzi w ciągłe. Można to przeoczyć, gdyż szybko zmienia się w czerwone – alarmują. Nawet zachowując przepisową prędkość ciężko nie przejechać na czerwonym przy tak zimowej aurze. Dlatego piesi powinni mieć się na baczności i spojrzeć w prawo oraz lewo - nawet jak widzą dla siebie zielone światło - by nie wpaść pod rozpędzony samochód. I to nie jest jedyne tak inaczej działające światło w mieście. Może ktoś programując sygnalizację zapomniał o zielonym świetle - pytają Czytelnicy “Gazety Wyborczej”. - Nie zapomniał, tylko musiał dostosować sygnalizację do instrukcji wydanych przez Ministra Infrastruktury - mówi miejski inżynier ruchu Marek Lewandowski. Miejski Zarząd Dróg w Częstochowie długo opierał się instrukcji wprowadzonej jeszcze w 2003 roku! Argumentował to starym typem sterowników. - Ale w końcu musieliśmy je wymienić na nowe, do czego obligowało nas to samo rozporządzenie ministra. A w nowym urządzeniu nie mogliśmy wprowadzić starego programu. Kierowcy mogą nie zauważyć, albo zauważyć zbyt późno zmianę żółtego sygnału na czerwony. Instrukcja ministra mówi, że zielone światło może się świecić tylko w systemie ciągłym. Tzn. gdy nie ma pieszego, to zielone dla samochodów świeci się permanentnie, a nie zmienia się po chwili na żółte pulsujące, jak to było przy Politechnice. "Zielone ciągłe" zaprogramowano np. na innym przejściu w al. Armii Krajowej, koło tzw. Kosmosu. - Ale to też nie jest dobre rozwiązanie, ponieważ kierowcy widząc na horyzoncie zielone światło, podświadomie zwiększają prędkość, by zdążyć. Pedał gazu cisną tym bardziej im dłużej świeci się zielone. I w miejscu, w którym powinni jechać najwolniej - czyli na przejściu - jadą najszybciej. Natomiast gdy widzą żółte pulsujące, wiedzą, że miejsce jest niebezpieczne i nie przyspieszają - wyjaśnia miejski inżynier ruchu. Dodaje, że nie jest zadowolony z pracy sygnalizacji przy Politechnice. - Będziemy ją obserwować i niebawem zdecydujemy, czy nie lepiej wprowadzić zasady takiej jak przy "Kosmosie", czyli z permanentnym zielonym. W ramach dostosowania sterowników sygnalizacji do nowych przepisów MZD w starszych urządzeniach musi wprowadzić modyfikacje (m.in. sterowniki muszą być dwuprocesorowe). Prace będą wymagać wyłączenia sygnalizacji na siedem-osiem godzin. Drogowcy czekają na ustanie mrozów.