Policjanci mają ostatnio szeroki repertuar akcji przeciwko piratom drogowym – czytamy w “Gazecie Wyborczej – Olsztyn”. Jednak ostatni pomysł policji wywołał wątpliwości. W ubiegłym tygodniu po ulicach Olsztyna jeździł samochód nauki jazdy. W nim zamiast kursanta siedział egzaminator, a obok policjant. Gdy inny samochód utrudniał jazdę przepisowo poruszającej się "L-ce", np. zajeżdżał jej drogę czy wyprzedzał na pasach, egzaminator z policjantem zatrzymywali pirata drogowego. - Dlaczego w zakorkowanym mieście policja ucieka się do takich metod? Ten pomysł jest idiotyczny - twierdzi olsztynianin w liście do redakcji. Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie, tłumaczy, że w akcji chodziło o dobro kierujących. - WORD ma też dbać o bezpieczeństwo na ulicach. Chcemy sprawdzać zachowania kierowców wobec osób egzaminowanych - tłumaczy. Czytelnik twierdzi jednak, że łamane jest prawo, bo samochód z "L" na dachu może prowadzić tylko kursant. Jeśli za kierownicą siedzi ktoś inny, litera "L" powinna być zasłonięta. A jak pisze, w tym przypadku tak nie było. - Przecież podczas egzaminu zdarza się, że egzaminator obleje kandydata i sam siada za kierownicą - odpowiada Szóstek. Wątpliwości ma też Sławomir Kałwianiec, olsztyński taksówkarz. - Tę akcję można porównać do policjantów wyskakujących z radarem z krzaków - uważa. Nie broni jednak piratów drogowych, którzy często dają się we znaki kursantom, i nie tylko im. - Jeździmy bardzo źle i niebezpiecznie. Jednak sądzę, że metodą na poprawę bezpieczeństwa jest raczej rozbudowa monitoringu i zwiększenie liczby fotoradarów. Należy się skupić właśnie na tym, a nie takich dziwnych działaniach - mówi Kałwianiec. Mieczysław Wójcik: - Jeżeli było tak, że egzaminator i policjant jeździli autem do nauki jazdy z odsłoniętą tablicą "L", to Czytelnikowi przyznaję rację. Nie przekroczyli przepisów, jeśli jeździli autem z tablicą "egzamin" - tłumaczy. - Wyjaśnimy to i wyciągniemy wnioski na przyszłość. Jednak zapewnia, że policjanci nie wycofają się z pomysłu wykorzystywania "elki" do łapania kierowców jeżdżących niezgodnie z prawem drogowym. - Policjant może jeździć nieoznakowanym radiowozem za samochodem nauki jazdy - tłumaczy. - Sama idea postępowania WORD-u i policji jest przecież dobra, bo służy poprawie bezpieczeństwa na naszych drogach.
Krzysztof Hołowczyc, rajdowiec: Warto wykorzystywać takie niekonwencjonalne działania, żeby poprawić bezpieczeństwo na ulicach. Łamiący przepisy kierowcy nie powinni czuć się bezkarni, a raczej powinni mieć świadomość, że mogą być obserwowani i w każdej chwili ukarani mandatem. Kolejną zaletą tej akcji jest zwrócenie większej uwagi na samochody nauki jazdy, które najczęściej traktowane są przez innych kierowców wyłącznie jako "zawalidrogi".