Przegląd prasy

Estetyka przystanków autobusowych

25 września 2007

644e9fd3fbfffa67eb9fa4f65941317c2855bb7a

Kieleckie przystanki autobusowe przegrywają z wandalami. Urzędnicy wymyślili, że zamiast przeszklonych wiat zamontują blachę falistą – czytamy w “Gazecie Wyborczej - Kielce”. Wiem, że wiaty obite blachą tracą na estetyce, ale za to są bezpieczne. A to najważniejsze - twierdzi Piotr Wójcik, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach. Tłumaczy, że w taki sposób wyremontowano już kilka przystanków. - Najpierw kilka razy wymienialiśmy uszkodzone szyby. Ale po kolejnej dewastacji zdecydowaliśmy się na obłożenie wiaty blachą. Jest ona bardziej wytrzymała - tłumaczy. Tylko, że przystanki wyglądają fatalnie i daleko im do niegdyś obiecywanych kolorowych, przeszklonych i nowoczesnych miejsc, gdzie można poczekać na autobus. - Mamy chyba najbrzydsze przystanki w Polsce. Większość przystanków w centrum Kielc wymieniono kilka lat temu. W 2003 r. stanęło blisko 20 przeszklonych wiat połączonych z kioskami. Finansowali je prywatni przedsiębiorcy, którzy utrzymywali się ze sprzedaży w tych punktach. - Teraz to rozwiązanie cieszy się znacznie mniejszym zainteresowaniem ze strony przedsiębiorców, bo muszą ponieść spore koszty - tłumaczy dyrektor Wójcik. Przyznaje, że nieprędko doczekamy się kompleksowej wymiany wiat. - Nie wszędzie są potrzebne, bo wiele przystanków jest tylko dla osób wysiadających. A na kompleksową wymianę już istniejących brakuje pieniędzy. Rocznie naprawiamy i wymieniamy kilkanaście przystanków. Kosztuje to blisko 100 tys. zł - wylicza Wójcik. Nie zgadza się jednak, że wiaty w ogóle nie są wymieniane. A tymczasem inne miasta w przystanki inwestują, np. w Radomiu za 180 tys. zł ma w tym roku stanąć blisko 30 nowych wiat. Kieleccy urzędnicy zamiast wymiany przystanków zapowiadają skuteczniejszą walkę z wandalami. - To największy problem. Mamy kilka pomysłów, chcemy m.in. zastosować przenośne kamery monitoringu - informuje dyrektor Wójcik. - Ale szczegółów nie chcę zdradzać, żeby nie ułatwiać zadania chuliganom - dodaje. - Walka z wandalami jest rzeczywiście trudna, bo trudno pilnować wszystkich przystanków równocześnie. Pracę znacznie ułatwiłaby nam informacja od mieszkańców, bo przecież przystanki bardzo rzadko stoją na uboczu. Ktoś musi widzieć, jak są niszczone. Takich sygnałów jest jednak bardzo mało - komentuje Tomasz Kaczmarczyk z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.