Prawo wyłącza taksówki z konieczności przewożenia dzieci w fotelikach. Jednak rodzice nie chcą narażać swoich maluchów na niebezpieczeństwo, więc z szukają aut z fotelikiem. Często bezskutecznie. Taksówkarze tłumaczą: "Proszę zbyt wiele nie wymagać, przecież nie mamy takiego obowiązku". Parę lat temu w Szczecinie doszło do tragicznego wypadku. Sześcioletnia Kasia jechała taksówką bez zapiętych pasów i fotelika. Potężna siła uderzenia wyrzuciła dziewczynkę przez szybę na ulicę. Zmarła w wyniku obrażeń. Ta tragedia udowodniła, że taksówka nie jest bezpieczniejsza niż inny samochód i że dziecko powinno być w niej przewożone w pasach na siedzisku lub w foteliku. Szczecińscy taksówkarze sami wtedy postanowili, że część z nich będzie woziła foteliki. Foteliki pojawiły się też w samochodach Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego w Katowicach. Ówczesna poseł zachodniopomorska Elżbieta Piela-Mielczarek wnioskowała nawet do ministra transportu o wprowadzenie ogólnopolskich przepisów nakazujących, by przynajmniej kilka aut z jednej korporacji czy z jednego postoju miało foteliki. - Niestety, to była już końcówka kadencji parlamentu, sprawa utknęła.
I to by było na tyle.
![]() |
Za pieniądze urzędu miasta w Szczecinie zostały wydrukowane plakaty i naklejki (na zdjęciu) promujące kierowców dbających - mimo liberalnych przepisów - o bezpieczeństwo pasażerów. |
