Coraz częściej pracodawcy uciekają się do dodatkowych sposobów kontrolowania swoich podwładnych w pracy, zwłaszcza na drogach. Przybywa firmowych aut z nalepką, na której podany jest numer telefonu i prośba, aby poinformować szefa, gdyby kierowca tego samochodu łamał przepisy. W takich apelach do innych uczestników ruchu przodują dostawcy żywności i firmy handlowe. Chwalebna troska o bezpieczeństwo na drogach, życie pracownika oraz innych poruszających się może jednak oznaczać, że pracodawca nieświadomie narusza inne przepisy. Czy w ogóle ma prawo zamieścić taki apel na służbowym samochodzie, którym jeździ podwładny? Czy pracownik powinien zostać uprzedzony o tej dodatkowej kontroli i musi się na nią zgodzić? Te pytania są tym bardziej zasadne, że z sondy przeprowadzonej niedawno przez jeden z portali internetowych z użyciem takiego wozu z napisem i prośbą o zawiadomienie o nieprawidłowościach, wynika, że zdecydowana większość zarzutów wobec kierowcy do jego szefa była nieprawdziwa. Zgłaszający pretensje mogą więc zupełnie bezpodstawnie opisać uchybienia szofera w jeździe, gdy tymczasem na drodze zachowuje się on właściwie. Nieprawdziwe donosy popsują opinię pracownikowi, a ten nie ma możliwości obrony. Ponadto jednym autem może jeździć kilku pracowników, a także właściciel firmy. Zanim więc dojdzie do ustalenia, na czyjej zmianie doszło do zgłoszonej telefonicznie nieprawidłowości, wszyscy pozostają w kręgu podejrzeń. Dla pracodawcy taka dbałość o bezpieczeństwo na drogach i prawidłowe poruszanie się na nich podwładnego może być jednak utrudnieniem. Jego telefon stanie się publicznie znany i ogólnie dostępny. Niewykluczone więc, że odbierze sygnały nie tylko od zatroskanych bezpieczeństwem uczestników ruchu, ale także od wielu dowcipnisiów.
(256-7)
^ A może jednak zawiadomić pracodawcę tego kierowcy. Wielokrotnie parkuje na miejscu parkingowym inwalidy?