Przegląd prasy

I koń i dorożkarz powinni być przeszkoleni

28 lipca 2009

c746c861e2e75f63a7f59e7865f0ac8ea8131510 

(Fot.: PD@N 309-1 jm)

W Krakowie po raz drugi w te wakacje koń dorożkarski ranił turystów.Na miejsce wypadku policja sprowadziła biegłego, który sprawdzał stan techniczny dorożki, oraz weterynarza, by zbadał czy konie były zdrowe. Sprawdzono też trzeźwość woźnicy. Redakcja “Gazety Wyborczej” poprosiła eksperta o próbę wyjaśnienia, dlaczego konie zachowały się tak gwałtownie. To, do czego doszło na Rynku, wskazuje, że spłoszony koń nie był przyzwyczajony do liczby bodźców, z którymi spotyka się na co dzień w pracy. Prawdopodobnie skumulował się u niego stres, który dał o sobie znać tym gwałtownym wybuchem. A bodźców, które do wybuchu mogły doprowadzić, jest bardzo wiele. Choćby drgająca parasolka w ogródku kawiarnianym - powiedziała Justyna Mitka, ekspert szkolenia koni metodą naturalną silversand horsemanship. W jeden dzień nie można ocenić, czy koń jest spokojny, czy nie. Trzeba go obserwować w różnych sytuacjach, nim ktoś podejmie decyzję o zaprzęgnięciu go do powozu - zastrzega. Konie dorożkarskie to głównie zwierzęta z domieszką ras zimnokrwistych (masywna budowa ciała). Zwykle zachowują się spokojnie, ale kumulują w sobie stres wywołany hałasem, nadmiarem bodźców. Gdy stres osiągnie punkt krytyczny, konie te potrafią wpaść w panikę. Żeby tego uniknąć, trzeba zadbać o ich wyszkolenie. Wtedy zwierzę nie zwraca uwagi na miejski hałas wokół niego; woźnicy i przechodniom nic wtedy nie grozi. Jak wygląda takie szkolenie, tzw. odczulenie na bodźce? Trenerzy przyzwyczajają zwierzęta do wszystkiego, czego nie ma w ich codziennym otoczeniu, którym jest zwykle cicha stajnia. Dla niewyszkolonego konia nawet szeleszcząca foliowa torba stanowi "śmiertelne" zagrożenie, podobnie jak poruszające się na wietrze parasole w ogródkach. Cóż dopiero tramwaj! Jednak wyszkolenie "odważnego" konia, który nie boi się miejskiego harmideru, trwa nawet kilka lat. Niestety, konie dorożkarskie nie mają za sobą żadnego doświadczenia, a nikt nie zadbał o ich podstawowe przeszkolenie! Nie ma wątpliwości: każdy koń, który wjeżdża na Rynek, powinien być wcześniej odpowiednio przeszkolony. Dorożkarz również. A przepisy o dorożkarzu? Obecne przepisy wymagają jedynie, by osoba planująca przewozy ludzi dorożką założyła działalność gospodarczą. Żeby zostać woźnicą, nie trzeba mieć też żadnych uprawnień, od kiedy funkcjonująca jeszcze kilka lat temu karta woźnicy została zlikwidowana. W Krakowie od tego roku wszyscy dorożkarze, którzy chcą parkować na Rynku (i każdym ogólnodostępnym parkingu), podpisują umowy z miastem, w których zobowiązują się m.in. do wykupienia ubezpieczenia OC, jeżdżenia tylko stępem oraz do nie wyjeżdżania na Rynek, gdy temperatura przekroczy 30 stopni. Muszą też oświadczyć, że ich konie nie są narowiste. Po wypadkach z udziałem koni na Rynku wszyscy właściciele dorożek będą musieli podpisać nowe, restrykcyjne aneksy do umów z miastem. Nowe zasady przewidują m.in., że dorożkarze nie będą mogli korzystać z ogierów i koni młodszych niż pięcioletnie, a zwierzęta przed sezonem będą musiały zaliczyć specjalne szkolenia. Okazuje się jednak, że w przepisach powstała luka. W razie upałów, gdy temperatura przekroczy 25 stopni, magistrat będzie każdorazowo wydawać zakaz wjazdu na Rynek. Mimo żaru dorożkarze będą jednak mogli stać na ulicy Grodzkiej. - Ten problem zostanie rozwiązany jeszcze inaczej. Trwają rozmowy na temat nowej organizacji ruchu na ulicy Grodzkiej i likwidacji tam miejsc postojowych. Rozważamy organizację nowego postoju dla dorożek np. na placu Szczepańskim - dodaje Anna Broś-Milc, zastępczyni dyrektora wydziału spraw administracyjnych urzędu miasta. Moim zdaniem dobrze byłoby stworzyć zastępczy postój pod Wawelem - sugeruje Krzysztof Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Krakowskich Dorożkarzy.

Pracownicy urzędu miasta pracują nad projektem (brakujących) przepisów określających szczegółowo wszystkie aspekty pracy zwierząt - mówi Anna Broś-Milc, zastępczyni dyrektora w wydziale spraw administracyjnych magistratu. Uwzględniamy wyniki kontroli i opinie ekspertów oraz postulaty Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Przepisy wg KTOZ-u powinny wyznaczać postoje dorożek w miejscach całkowicie zacienionych, wprowadzać zakaz pracy koni dorożkarskich w dni, w których temperatura powietrza przekracza 30 stopni Celsjusza, i kwartalne kontrole ich zdrowia. A licencja na wjazd na Rynek powinna być wydawana jedynie tym osobom, które pozytywnie przeszły kontrolę stajni i zgodziły się na okresowe jej odwiedziny przez inspektorów KTOZ-u. Miasto powinno też określić, ile może pracować koń, bo żadne inne przepisy tego nie precyzują. Na Rynku powinno stanąć urządzenie do podbijania kart, by sprawdzić, ile godzin dziennie konie pracują. Postulujemy też raz na kwartał badania weterynaryjne. Na spotkanie w magistracie dorożkarze przyprowadzili swojego lekarza weterynarii, który stwierdził, że konie są zdrowe i zadbane - dodaje Dorota Dąbrowska z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.