Przegląd prasy

Jak wyszkolić ekokierowcę

19 października 2007

Ekokierowanie to najnowszy pomysł Komisji Europejskiej na walkę z globalnym ociepleniem. Warszawskie szkoły jazdy oceniają ten pomysł bez entuzjazmu – komentuje “Życie Warszawy”. Komisja Europejska rozpoczęła właśnie konsultacje nad szerokim programem dotyczącym miejskiego transportu. Jego najważniejsze zadanie to zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Jeden z pomysłów na walkę z globalnym ociepleniem to ekokierowanie, czyli takie prowadzenie samochodu, by podczas jazdy emitował jak najmniej dwutlenku węgla. Komisja chce, by takiego stylu kierowania uczono już w szkołach jazdy i podczas kursów dla zawodowych kierowców. Jak taki pomysł oceniają właściciele warszawskich szkół nauki jazdy? Sceptycznie. Według Katarzyny Kowalczyk z Babskiej Autoszkoły wszystko tak naprawdę zależy od samych kierowców. – Niezależnie od tego, czego uczymy na kursach, to część kierowców – głównie młodzi mężczyźni – WYBIERAJĄ szaleńczą jazdę, a co za tym idzie jeżdżą nieekologicznie – podkreśla Kowalczyk. Włodzimierz Skowroński, wiceszef szkoły Imola dodaje, że sami instruktorzy to prekursorzy takiego ekomyślenia, bo już dziś nie pozwalają kursantom poszaleć. – Nie dają im WYBORU i nie pozwalają ruszać szybko spod świateł czy mocno gazować. Dzięki temu, że mają dodatkowy hamulec i sprzęgło mogą kontrolować zapędy kursantów – podkreśla. Co to znaczy ekokierowanie? – To po prostu spokojna jazda – tłumaczy Katarzyna Kowalczyk. – Jest ona nie tylko ekologiczna, ale też ekonomiczna i bezpieczna. Żeby nie szkodzić środowisku nie można np. zbyt szybko ruszać czy mocno naciskać pedału gazu. Emisję dwutlenku węgla zwiększa także ciągła jazda na światłach (u nas już obowiązkowa). – Trzeba też dbać o samochód, by nie wyciekał np. olej. I pilnować odpowiedniego ciśnienia w oponach. Auto na słabo napompowanych kołach więcej pali – wyjaśnia Kowalczyk.