"Jazda na suwak" ma usprawnić wjazd na jedyną w Toruniu przeprawę przez Wisłę. Pierwszy w naszym mieście znak zachęcający do uprzejmości na drodze stanął po akcji "Gazety" na al. Jana Pawła II - czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Zasada "jazdy na suwak" jest prosta: kierowcy mają dojeżdżać do zwężeń wszystkimi pasami, a następnie wpuszczać się nawzajem, po jednym aucie z każdego pasa. Zwyczaj ten przyjął się w Europie Zachodniej i Skandynawii. Tam zmotoryzowani przed tzw. wąskim gardłem na jezdni nie wymuszają pierwszeństwa, lecz życzliwie ustępują sobie drogi. Dzięki temu ruch jest płynny i nie dochodzi do kolizji. "Gazeta" na początku września br. zaczęła promować "jazdę na suwak" wśród polskich kierowców. Akcje poprzedziliśmy testem komunikacyjnym w 20 największych miastach naszego kraju. Dziennikarze "Gazety" sprawdzali w nim, ile czasu zajmuje dojazd z centrum miast do największych osiedli. Okazało się, że "jazda na suwak" rozwiązałaby wiele problemów komunikacyjnych. Po akcji "Gazety" znaki zachęcające do "jazdy na suwak" stanęły w wielu miastach. Od piątkowego wieczoru są także w Toruniu. Drogowcy ustawili je przed wjazdem na most im. Piłsudskiego od strony centrum. Tam nawet poza godzinami szczytu trudno nie trafić na korki, bo z dwóch pasów ruchu nagle trzeba zjechać na jeden, a na dodatek z prawej strony włączają się auta wyjeżdżające z ul. Chopina. Dotarcie do mostu bardzo się wydłuża. W efekcie zdenerwowani kierowcy często wymuszają pierwszeństwo, co kończy się stłuczkami. Dzięki "jeździe na suwak" można ich uniknąć. Niestety, znak nie trafił jeszcze do kodeksu ruchu drogowego.