Zarząd Dróg i Transportu przygotował dla krakowskich kierowców niemiłą niespodziankę. Wyremontował sygnalizację w newralgicznych punktach Krakowa, ale "zapomniał" o zainstalowaniu zielonych strzałek, które znacznie upłynniają ruch. Kierowcy, stojący w gigantycznych korkach, klną i narzekają na bezmyślne decyzje speców od organizacji ruchu. A urzędnicy ze ZDiT butnie tłumaczą się, że zielone strzałki w wielu miejscach są... zbędne – donosi “Gazeta Krakowska”. Radni miasta są oburzeni tą sytuacją i zapowiadają, że złożą interpelację do prezydenta Krakowa. Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury od maja 2008 r. zielone strzałki powinny być przywracane. Jacek Bartlewicz, rzecznik ZDiT, ma gotową odpowiedź na zarzuty kierowców. - Wszystkiemu winien jest chaos w ministerstwie - wyjaśnia. - Do kwietnia 2008 r. obowiązywało zalecenie o likwidacji strzałek i z tego okresu pochodzi projekt modernizacji sygnalizacji, który właśnie realizujemy. Dopiero od maja obowiązuje rozporządzenie, że strzałki należy przywracać - mówi Bartlewicz. Likwidacji strzałek dziwi się też policja drogowa. - Od zawsze wiadomo, że usprawniają ruch - zaznacza Krzysztof Burdak, szef krakowskiej drogówki. Łukasz Osmenda, radny miasta (PO), który kilka miesięcy temu domagał się przywrócenia zielonych strzałek u ministra infrastruktury, zapowiada kolejną interwencję. - ZDiT wiedział, że strzałki trzeba przywracać.
Sam o tym informowałem urzędników, gdy dostałem odpowiedź od ministra Cezarego Grabarczyka - opowiada Osmenda. - Usłyszałem wtedy, że ZDiT nie ma na to pieniędzy. I ani jedna strzałka nie została przywrócona. Nawet nie powstał projekt modernizacji sygnalizacji świetlnej zgodnej z zaleceniami ministra - dodaje.
Urzędnicy z Ministerstwa Infrastruktury po interwencji dziennika zastanawiają się czy można ukarać gminy, które opornie reagują na rozporządzenie o przywracaniu zielonych strzałek.
Kary dla brak „zielonych strzałek”
12 września 2008