Przegląd prasy

Każdy jest pieszym uczestnikiem ruchu drogowego

18 lutego 2011

8c89590a690377342c6256b3ec71c067d5270c0b(Fot.: PD@N 376-16)

W Łodzi miała miejsce akcja "Niechronieni". Policjanci ustawili się przy ruchliwych skrzyżowaniach, a także w miejscach, gdzie ludzie nagminnie przechodzą w miejscach niedozwolonych. Niestety, wypisano wiele stuzłotowych mandatów. Dlaczego tak wielu Polaków przechodzenie na czerwonym ma we krwi? - Przepisy drogowe są znane, ale niekoniecznie przestrzegane. Norma wtedy jest przestrzegana, jeżeli znajduje się w systemie wartości człowieka. Jeśli rodzic mówi do dziecka, że na czerwonym się nie przechodzi, a potem ciągnie je za rękę, nie czekając na zielone, to taka norma w systemie wartości się nie znajdzie - tłumaczy psycholog Tadeusz Wiesław Bratos, przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce. O beztrosce pieszych wiele powiedzieć mogą kierowcy autobusów MPK. - Zdarza mi się ostro hamować, żeby kogoś nie potrącić. Takie hamowanie jest niebezpieczne dla pasażerów, nawet gdy autobus jedzie 30 km/h. Kiedyś przy takim hamowaniu potłukła mi się pasażerka - mówi Jacek Małecki, kierowca z 25-letnim stażem. - Mnie w szkole uczono, że mam myśleć za pozostałych uczestników ruchu. Ale przypadków wtargnięcia na jezdnię jest tak dużo, że trudno je przewidzieć.

Jak podaje policja: w 2010 roku na drogach województwa łódzkiego doszło do 431 wypadków z winy pieszych. Osoby te doprowadzały do wypadków wskutek nieostrożnego wejścia na jezdnię przed jadącym pojazdem - 198 przypadków, przekroczenia jezdni w miejscu niedozwolonym - 77, wejścia na jezdnię przy czerwonym świetle - 57, nieostrożnego wejścia na jezdnię zza pojazdu lub przeszkody - 53, stania lub leżenia na jezdni - 33 i chodzenia nieprawidłową stroną drogi - 12. Najczęściej sprawcami zdarzeń drogowych zaistniałych z winy pieszych są osoby w wieku 60 lat i starsze.

Słowa kluczowe mandaty piesi/ruch pieszych