(Fot. PD@N 307-2)
Woda zalała wąskie gardło na Powstańców Śląskich. Na dodatek pękła rura starego wodociągu. Otwarcie odcinka ulicy, o który 22 lata trwała walka, się opóźni. Jest ryzyko, że jezdnię trzeba będzie rozbierać. To miała być historyczna chwila: likwidacja wąskiego gardła na Bemowie obok słynnego na cały kraj domu Gmurków. Drogowcom puszczają już nerwy. A po budowie krąży powiedzenie, że to tzw. klątwa Gmurków - czytamy w “Życiu Warszawy”.
Rodzina jak symbol stolicy - Gmurkowie są znani daleko poza granicami Warszawy. Przypadek rodziny z ul. Powstańców Śląskich został np. wymieniony podczas styczniowej debaty Forum Obywatelskiego Rozwoju jako symbol polskiego syndromu “nie da się” przy budowie dróg. O konieczności przejęcia działki pod budowę szerszej ulicy wiadomo od 1987 roku. Pierwsza nieudana próba wywłaszczenia rodziny miała miejsce w 1992 roku. Potem nastąpiły lata sądowych wojen, m.in. w NSA. W 1999 roku była gotowa wstępna umowa w sprawie wykupu całej działki, ale w ostatniej chwili niektórzy członkowie rodziny się wycofali. W 2008 roku dzięki specustawie ratusz przejął potrzebnych 300 mkw. Jak wyliczyli badacze z UW, szacowany koszt traconego tutaj rocznie czasu, paliwa itd. to ok. 30 mln zł.