Przegląd prasy

Kłopot z zakupem pojazdów egzaminacyjnych

8 maja 2008

Czesław Dawid, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach, ujawnił wczoraj oferty w przetargu na zakup 15 nowych aut egzaminacyjnych. Dziewięciu dilerów zaproponowało pięć modeli aut: toyotę yaris, nissana micrę, opla corsę, fiata punto i peugeota 207. Najtańszą ofertę przedstawiła firma Toyota AMX ze Rzgowa koło Łodzi. Pięciodrzwiową toyotę yaris z dwoma poduszkami, klimatyzacją i ABS chce sprzedać za... ok. 20 tys. zł. Konkurenci nie kryją oburzenia. - Jeśli oferta Toyoty zostanie przyjęta, zaskarżymy przetarg. Według cennika taki model kosztuje ok. 47 tys. zł. To nieprawdopodobne, żeby diler do tego nie dopłacał. Do identycznej sytuacji doszło rok temu, gdy WORD kupował 12 samochodów. Firma AMX zaoferowała wówczas toyoty yaris nieco drożej niż obecnie - za ok. 21 tys. zł - a i tak nie wygrała przetargu. Po skardze Nissana Urząd Zamówień Publicznych nakazał WORD-owi zakup właśnie micr. Najtańszą ofertę Toyoty spod Łodzi odrzucił jako rażąco odbiegającą od rynkowej, ustaloną poniżej kosztów. Ośrodek poniósł też koszty postępowania, ok. 8 tys. zł. Co skłoniło dilera Toyoty ze Rzgowa do przedstawienia w tym roku jeszcze niższej ceny? - Jest ona wynikiem naszych kalkulacji, w grę wchodzi jeszcze marketing. Nie chcę teraz tego komentować, bo jesteśmy przekonani, że wpłyną odwołania. Zobaczymy, jakie będą zarzuty, i wtedy się do nich ustosunkujemy - mówi Mariusz Gawlik z AMX. Podstawowym marketingowym zyskiem ze sprzedaży aut dla WORD-u jest to, że potem samochody tej samej marki kupują szkoły jazdy i muszą je serwisować. - Co się dzieje, kiedy w jednym przetargu dwóch dilerów Toyoty oferuje ten sam model samochodu, jeden w cenie 20 tys. zł, a drugi za 32 tys. zł? – zapytała redakcja “Gazety Wyborczej”. - To jest sytuacja, która może budzić podejrzenia zmowy - mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK-u. Sytuacją jest zaniepokojony Czesław Dawid. Przepisy zmieniły się, nie ma już arbitrażu, który po ewentualnej skardze Nissana może nie dopuścić do kupna tańszych toyot. Teraz to dyrektor WORD-u musi wysłać do firmy oferującej podejrzanie niską cenę pismo z żądaniem wyjaśnień i zapytać, w jaki sposób została ona skalkulowana. Gdy wyjaśnienia będą niezadowalające, może odrzucić ofertę i wybrać kolejną, a więc micrę. - Jestem na to przygotowany, mam ludzi do oceny takiej dokumentacji. Ale nie ja powinienem to robić. Moim zadaniem powinno być kupno najtańszych aut, nawet za 1 zł plus VAT. A jeśli ktoś uzna, że cena jest za niska, to niech odpowiedni urząd weźmie się za firmę, która ją oferuje - komentuje dyrektor Dawid. Na rozstrzygnięcie przetargu z niecierpliwością czekają właściciele szkół jazdy. Od tego jaka marka wygra, zależą koszty, jakie poniosą przy wymianie aut. A koszty te, siłą rzeczy, przeniosą się na na ceny kursów.

Słowa kluczowe pojazdy egzaminacyjne WORD