(Fot.: PD@N 395-10)
Łodzianka na Czerwonym Rynku nadziała się na kolczatkę, rozłożoną obok straganów z warzywami, uległa kontuzji. Znaku informującego o kolczatce nie sposób było dojrzeć - komentowała. Kolczatka została rozłożona po to, by uniemożliwić parkowanie na tym terenie prywatnych samochodów. Nie był to jedyny taki wypadek. Urząd Miasta zalecił usunięcie kolczatki. Wobec realnego zagrożenia zdrowia i życia ludzi kierujemy sprawę do policji i prokuratury, domaga się wyjaśnień. - To jest nasz teren - mówi Marcin Masłowski, zastępca rzecznika prezydenta Łodzi. - Stowarzyszenie tylko dzierżawi go. W 2009 roku wypowiedzieliśmy umowę, ale stowarzyszenie odwołało się do sądu. Sprawa trwa. Chcemy wyjaśnień, ponieważ jako właściciel terenu powinniśmy wyrazić zgodę na instalację urządzeń.