Przegląd prasy

Kopać koparką umie, jeździć nie

20 marca 2009

Setka mężczyzn oczekiwała na egzaminatorów powołanych przez Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego w Warszawie. Egzamin miał być ukoronowaniem pięciotygodniowego kursu operatorów spycharek i koparko-spycharek organizowanego przez Ośrodek Centralnego Szkolenia Maszynistów w Radomiu. Spóźnili się tylko kilka godzin i zaczęli sprawdzian. - A my: zima - mówi Jacek, który dla kursu rzucił dotychczasową pracę. Uznał, że lepsze pieniądze zarobi jako operator koparki. - Mówią mi: "Podjedź w tył, w przód, ustaw się i kop" - relacjonuje. - A ja tylko kopać umiem, bo koparką nie jeździłem. Nawet nie potrafię jej włączyć. - Skandal - wtóruje mu kolega, który twierdzi, że za kurs na dwie maszyny wydał prawie 2,5 tys. zł, do tego tysiąc na dojazdy, a na urządzeniach spędził może koło godziny. - Instruktor stwierdził, że w robocie się nauczę. Mężczyźni podnieśli wrzawę. - Zażądaliśmy zwrotu pieniędzy za kurs - irytuje się Jacek. Specjalista ds. szkolenia w Ośrodku Centralnego Szkolenia Maszynistów w Radomiu Robert Reke dziwi się oburzeniu kursantów: - Od 35 lat szkolimy operatorów i wszystko było w porządku. Od kilku miesięcy dostrzegamy, że egzaminatorzy są bardzo rygorystyczni. Szkolenie przebiega zgodnie z programem Instytutu Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego w Warszawie. Wynika z niego, że kurs powinien trwać 176 godzin, z czego 60 to praktyki grupy słuchaczy. - A praktyka to także zapoznanie się z przygotowaniem maszyny do pracy i obserwacja czynności wykonywanych przez innego kursanta - podkreśla Reke.