Przegląd prasy

Kto uprzątnie z drogi szczątki zwierzęcia

8 maja 2009

Nikt nie sprząta padliny. Szczątki leżą przy drogach. To groźne, bo samochody przy dużej prędkości, nocą lub w warunkach ograniczonej widoczności, mogą wpaść w poślizg – alarmuje “Gazeta Wrocławska” i jednocześnie apeluje do swoich czytelników: “Czy zarządcy skutecznie dbają o czystość i porządek na dolnośląskich drogach? Czekamy na Wasze opinie.” Obowiązek dbania o stan dróg spoczywa na ich zarządcach. Nie ma jednak specjalistycznych ekip, które dyżurowałyby i na bieżąco kontrolowały pobocza dróg. Najwięcej wypadków jest w maju i kwietniu, gdy sarny, zające i lisy, czując wiosnę, przemierzają swoje terytoria stałymi trasami. - Zwierzęta giną, bo przed laty, gdy szosy były budowane, nikt nie myślał o tym, żeby drogi wyposażyć w przepusty - tłumaczy Czesław Markiewicz z Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze. Czy powinniśmy bać się padliny? Magdalena Mieszkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu wyjaśnia, że nie są badane zagrożenia, wynikające z obecności przy drogach martwych zwierząt. To leży w kompetencji służb weterynaryjnych - podkreśla Mieszkowska. Zofia Batorczak, wojewódzki lekarz weterynarii, przyznaje, że jest problem z zabitymi zwierzętami. - Czasem nawet w nocy ludzie telefonują, że gdzieś na drodze leży zwierzę - relacjonuje Zofia Batorczak. - Jeśli istnieje podejrzenie, że było chore zakaźnie, wysyłamy tam naszego lekarza. Generalnie jednak za uprzątnięcie takiego zwierzęcia odpowiadają właściciele i zarządcy terenu czy drogi. Dla samorządów byłby to dodatkowy wydatek, więc wolą udawać, że problem nie istnieje. Potwierdza to Kazimierz Szyposzyński, powiatowy lekarz weterynarii w Zgorzelcu. - Gminy powinny w tej sprawie współdziałać i wypracować wspólne procedury - upiera się Kazimierz Szyposzyński. - Chciałem zorganizować w tej sprawie konferencję z udziałem przedstawicieli gmin, ale odzewu właściwie nie było - martwi się.