Przegląd prasy

Kurs prawa jazdy dla niesłyszących

12 lutego 2009

“Dziennik Łódzki” relacjonuje: Pierwszy w województwie łódzkim kurs prawa jazdy dla niesłyszących organizuje Polski Związek Głuchych w Łodzi. Podczas wykładów instruktor nauki jazdy będzie przekładał zasady ruchu na polski język migowy. Ogłoszenia o kursie pojawiły się w internecie i w szkołach współpracujących z Polskim Związkiem Głuchych. Niesłyszący, choć są świetnymi kierowcami, do tej pory mieli spore kłopoty ze zrozumieniem teorii. - Ludzie słabosłyszący, ale czytający z ruchu warg, poradzą sobie na zwykłym kursie - tłumaczy Zbigniew Pałgan ze współpracującej z łódzkim PZG szkoły jazdy, który będzie prowadził kurs. - Większe problemy mają niesłyszący od urodzenia, bo nie rozumieją sformułowań kodeksu drogowego. W polskim języku migowym nie ma bowiem wielu zwrotów używanych w testach na prawo jazdy. Język migowy nie rozróżnia np. pojęć "most" i "wiadukt", nie ma w nim słowa "pobocze" lub zwrotu "zabrania się". Dlatego podczas kursu na prawo jazdy nie wystarczy proste tłumaczenie na język głuchoniemych. Potrzebny jest przeszkolony instruktor, który dokładnie wytłumaczy kursantom zasady ruchu drogowego. Teoretyczne zajęcia dla głuchych potrwają przez to nawet dwukrotnie dłużej niż wymagane prawem 30 godzin wykładów. Zbigniew Pałgan po raz pierwszy współpracuje z Polskim Związkiem Głuchych, choć wcześniej szkolił już pojedynczych niesłyszących kursantów. Więcej doświadczenia ma Andrzej Rotnicki ze szkoły jazdy Pirat w Poznaniu. - Rzeczywiście, są problemy ze zrozumieniem przez kursantów wielu słów, dlatego cały czas tworzymy własny słownik trudnych wyrazów - wyjaśnia Andrzej Rotnicki. - Słownik uzupełniany jest po każdej edycji kursu. Trafiają do niego słowa i wyrażenia, których nie rozumieją kursanci. To bardzo ułatwia zrozumienie kodeksu drogowego. W Łodzi zajęcia teoretyczne będą odbywały się w siedzibie związku głuchych. Zajęcia praktyczne będą wyglądały podobnie jak w przypadku osób słyszących. - W jazdach nie bierze udziału tłumacz - dodaje Bartosz Stępień z łódzkiego PZG. Tłumacz potrzebny jest natomiast podczas egzaminu teoretycznego, kiedy trzeba zrozumieć instrukcję wypełniania testów, a potem w części praktycznej, kiedy egzaminowany musi wskazać poszczególne elementy wyposażenia samochodu. Pierwszy w województwie łódzkim kurs prawa jazdy dla niesłyszących organizuje Polski Związek Głuchych w Łodzi. Podczas wykładów instruktor nauki jazdy będzie przekładał zasady ruchu na polski język migowy. Ogłoszenia o kursie pojawiły się w internecie i w szkołach współpracujących z Polskim Związkiem Głuchych. Niesłyszący, choć są świetnymi kierowcami, do tej pory mieli spore kłopoty ze zrozumieniem teorii. - Ludzie słabosłyszący, ale czytający z ruchu warg, poradzą sobie na zwykłym kursie - tłumaczy Zbigniew Pałgan ze współpracującej z łódzkim PZG szkoły jazdy, który będzie prowadził kurs. - Większe problemy mają niesłyszący od urodzenia, bo nie rozumieją sformułowań kodeksu drogowego. W polskim języku migowym nie ma bowiem wielu zwrotów używanych w testach na prawo jazdy. Język migowy nie rozróżnia np. pojęć "most" i "wiadukt", nie ma w nim słowa "pobocze" lub zwrotu "zabrania się". Dlatego podczas kursu na prawo jazdy nie wystarczy proste tłumaczenie na język głuchoniemych. Potrzebny jest przeszkolony instruktor, który dokładnie wytłumaczy kursantom zasady ruchu drogowego. Teoretyczne zajęcia dla głuchych potrwają przez to nawet dwukrotnie dłużej niż wymagane prawem 30 godzin wykładów. Zbigniew Pałgan po raz pierwszy współpracuje z Polskim Związkiem Głuchych, choć wcześniej szkolił już pojedynczych niesłyszących kursantów. Więcej doświadczenia ma Andrzej Rotnicki ze szkoły jazdy Pirat w Poznaniu. - Rzeczywiście, są problemy ze zrozumieniem przez kursantów wielu słów, dlatego cały czas tworzymy własny słownik trudnych wyrazów - wyjaśnia Andrzej Rotnicki. - Słownik uzupełniany jest po każdej edycji kursu. Trafiają do niego słowa i wyrażenia, których nie rozumieją kursanci. To bardzo ułatwia zrozumienie kodeksu drogowego. W Łodzi zajęcia teoretyczne będą odbywały się w siedzibie związku głuchych. Zajęcia praktyczne będą wyglądały podobnie jak w przypadku osób słyszących. - W jazdach nie bierze udziału tłumacz - dodaje Bartosz Stępień z łódzkiego PZG.
Tłumacz potrzebny jest natomiast podczas egzaminu teoretycznego, kiedy trzeba zrozumieć instrukcję wypełniania testów, a potem w części praktycznej, kiedy egzaminowany musi wskazać poszczególne elementy wyposażenia samochodu. - W czasie jazdy po mieście egzaminator musi siedzieć obok kierowcy, więc tłumaczowi zostaje tylna kanapa auta. A tam nie przyda się specjalnie zdającemu - tłumaczy Jarosław Szwajda z łódzkiego WORD. - Głusi podchodzą do egzaminu bardzo dobrze przygotowani, poza tym są bardzo ambitni. Dlatego łódzki kurs może być dla nich dużym ułatwieniem dla niesłyszących. Zdaniem Zbigniewa Pałgana, niesłyszący rzeczywiście nie mają problemów ze zdawaniem egzaminów. - Oni doskonale czują samochód, odbierają drgania, wiedzą, kiedy zmienić bieg. Praktycznie nigdy nie "przegazowują" auta, choć nie słyszą przecież wycia silnika. Poza tym prawo jazdy robią ci, którzy naprawdę chcą i lubią jeździć, a nie muszą, bo na przykład potrzebne jest im to do pracy - mówi Pałgan. PZG przekonuje głuchych kierowców do oznakowania samochodu symbolem przekreślonego ucha. Franciszek Cepek z warszawskiego związku przyznaje jednak, że niesłyszący bardzo bronią się przed znakowaniem auta.
- Tłumaczą nam, że samochody niesłyszących są często okradane, bo złodzieje zakładają, że właściciel i tak nie usłyszy alarmu - dodaje Cepek. PZG nie prowadzi rejestru niesłyszących kierowców. Egzaminatorzy WORD w Łodzi przyznają jednak, że kursanci z wadami słuchu trafiają do nich bardzo rzadko, zaledwie kilka razy w roku. Niewykluczone, że dzięki nowemu kursowi będzie ich więcej.