Przegląd prasy

Laserowy radar przeciwko piratom drogowym

20 września 2007

Trzy nowoczesne urządzenia do pomiaru prędkości testowała przez dwa tygodnie stołeczna drogówka. - W porównaniu z tradycyjnymi radarami te laserowe wypadają jak mercedes przy fiacie - mówią policjanci. Jak działa urządzenie? Policjant, stojąc na poboczu jezdni, przystawia do oka lunetę urządzenia przypominającego pistolet. - Laser precyzyjnie namierza wybrany samochód. Może to być nawet ostatnie auto spośród pędzących środkowym pasem. Policjant naciska spust jak w pistolecie i po 0,3 sekundy ma gotowy pomiar prędkości - tłumaczy Piotr Białobrzycki z firmy Safety Camera Systems, która produkuje sprzęt. Urządzenie waży pół kilograma, zasilane jest dwoma bateriami R14. - Laser zarejestruje kierowcę z odległości pół kilometra przy prędkości 320 km na godzinę. Dlatego policjanci nie muszą się chować po krzakach - opowiada Paweł Piasecki ze stołecznej drogówki. Radar może też dokonywać pomiaru nawet zza szyby radiowozu. Funkcjonariusze sprawdzali laserowe mierniki prędkości na głównych szlakach miasta, m.in. na Trasie Siekierkowskiej. Dziennie wystawiali pięć mandatów. - Chcielibyśmy mieć ten sprzęt - mówi Marcin Szyndler, p.o. rzecznika stołecznej policji. Na razie jednak nie zapadła decyzja o jego kupnie. Jeden laser kosztuje 12 tysięcy złotych. W Polsce tradycyjnych radarów, tzw. suszarek, policjanci mają ok. 2 tys. sztuk.