
(Fot.: PD@N 336-22)
Niespełna metrowe pomarańczowe słupki stanęły między Trzcianą a Świlczą. To specyficzny i rzadko jeszcze w Polsce stosowany sposób na zniechęcenie kierowców do szaleńczej jazdy - donosi “Gazeta pl Rzeszów”. Takie słupki stawia się na drogach krajowych, na odcinkach, na których kierowcy rozwijają zbyt wielką prędkość. Pierwszy postawił je poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Ustawione zostały na szczególnie niebezpiecznym, czterokilometrowym odcinku, gdzie wcześniej dochodziło do wypadków śmiertelnych. Jak podaje generalna dyrekcja, odkąd są słupki na tych odcinkach nie doszło do ani jednego wypadku.
Słupki są ustawione co pięć metrów na długości 3,5 kilometra. Jest ich 710. Wykonane z poliuretanu, niewysokie - każdy mierzy 75 cm, pomarańczowe pomalowane w odblaskowe pasy. Dobrze je widać po zmierzchu. Są odporne na działanie promieni słonecznych, wysoką i niską temperaturę. Słupki oddzielają przeciwne kierunki ruchu. Kierowcy twierdzą, że utrudniają wyprzedzanie. Ale w sumie takie jest ich zadanie, bo odgradzając przeciwległe kierunki ruchu czteropasmowego odcinka drogi uniemożliwiają niedozwolone wyprzedzanie na trzeciego na podwójnej linii ciągłej. Pojawiają się pytania o bezpieczeństwo po uderzeniu auta w słupek. - Są plastyczne, wykonane z takiego materiału, że po ewentualnym uderzeniu uchylają się. Tak samo zachowują się zarówno podczas upałów, jak i mrozów - zapewnia Sylwester Chanowski, naczelnik wydziału bezpieczeństwa ruchu drogowego w rzeszowskim oddziale GDDKiA. - Ustawione pomiędzy pasami tworzą efekt węższej przestrzeni, przez to oddziałują na wyobraźnię kierowców w ten sposób, że nie zachęcają do szybkiej jazdy.