W Lublinie poszukują lekarstwa na nielegalnych "parkingowych" - mogłyby być parkomaty, ale na te miasto nie ma pieniędzy - podsumowuje "Gazeta Wyborcza - Lublin". Kierowcom pozostają więc świadkowie, by udowodnić, że taka osoba próbowała wymusić od nich opłatę i mogła uszkodzić auto. Kontrolujemy miejsca parkingowe i jeśli widzimy, że przez dłuższy czas stoją tam jakieś osoby, legitymujemy je. Możemy je stamtąd przegonić, ale jak odjeżdżamy, najczęściej wracają. Nikt nie może zabronić im stać w tym miejscu - wyjaśnia Radosław Zbroński z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji.