Przegląd prasy

Niepełnosprawny kandydat na kierowcę

3 stycznia 2009

“Gazeta Wyborcza Zielona Góra”: Ojciec 18-letniej niesłyszącej Oli twierdzi, że córka nie zdała na prawo jazdy, bo nie zrozumiała poleceń egzaminatora. - Było inaczej. Ona popełniła błąd na egzaminie - tłumaczy dyrektor WORD. Ola Sikora ma 18 lat, chodzi do drugiej klasy liceum plastycznego w Zielonej Górze. Nie słyszy od urodzenia. W prawym uchu Ola nosi aparat zauszny, w lewym ma implant ślimakowy. W ten sposób odbiera ok. 20 proc. dźwięków. - Dzięki temu częściowo słyszy i nauczyła się mówić. Poza tym córka czyta z ruchu warg - wyjaśnia pan Ireneusz, ojciec dziewczyny. W jej szkole nauczyciele przeszli specjalne szkolenie, dzięki temu Ola bez problemu ich rozumie i może robić notatki. We wrześniu postanowiła zapisać się na kurs prawa jazdy. Teorię opanowała bardzo szybko i zaczęły się jazdy. W sumie dziewczyna wyjeździła 35 godzin i 30 grudnia miała przystąpić do pierwszego egzaminu. - Przed wyznaczonym terminem lekarz kilkakrotnie musiał się upominać w WORD, żeby zakwalifikowano córkę jako osobę niepełnosprawną, ciągle sprawiano nam jakieś trudności - opowiada Ireneusz Sikora. - Porozmawialiśmy również z panem dyrektorem i dokładnie wyjaśniliśmy, jakie problemy mogą się pojawić - dodaje. - Chciałem być obecny na egzaminie, ale pan dyrektor powiedział mi, że z przyczyn prawnych jest to niemożliwe, a szkoda, bo może egzaminator nie zawaliłby sprawy - mówi pan Ireneusz. Egzamin teoretyczne poszedł Oli bezbłędnie. Testy zdała w kilka minut. Przyszedł czas na część praktyczną. I tu zaczęły się problemy. - Egzaminator mówił odwrócony tyłem, zwrócony do szyby, więc nie było szans na czytanie z ruchu warg - twierdzi ojciec dziewczynki. - Poza tym polecenia przekazywał nawet po wyjściu na zewnątrz, mówił bardzo szybko i niewyraźnie - dodaje zdenerwowany Sikora. W samochodzie podczas egzaminu obecna była Emilia Wieczorkowska, instruktorka ze szkoły jazdy. Ta z kolei nie dopatrzyła się poważniejszych uchybień ze strony egzaminującego. Kilkakrotnie pytał on dziewczynę, czy na pewno jest gotowa do jazdy. W ten sposób chciał zasugerować, że Ola ma zamiast świateł mijania włączone światła pozycyjne. Dziewczyna nie zauważyła swojego błędu i wyjechała z ośrodka. Wtedy egzaminator ją oblał. - Ola bardzo się zestresowała, ale myślę, że też do końca nie rozumiała, o co chodzi egzaminatorowi i to ją zmyliło - twierdzi pani Emilia i dodaje, że pewnie nawet osoba słysząca miałaby problemy ze zrozumieniem takiego sformułowania. - Głusi często nie rozumieją prostych poleceń - twierdzi Cecylia Danielak z Polskiego Związku Głuchych. - Pamiętam sytuację, gdy niesłysząca dziewczyna nie potrafiła rozszyfrować słowa cofać. Ale szybko zrozumiała, gdy wyjaśniłam jej, że to przeciwieństwo jechania wprzód. Czasami trzeba tylko użyć innych, prostszych słów i wszystko stanie się jasne - dodaje.
Pani Cecylia wielokrotnie uczestniczyła w egzaminach na prawo jazdy jako tłumacz. - Kazano mi tłumaczyć polecenia egzaminatora dosłownie, a wtedy niesłyszący nie zawsze rozumieli o co chodzi. Musiałam więc objaśniać słowa egzaminującego, a wtedy z kolei oskarżano mnie o podpowiadanie - mówi Danielak i przywołuje inną problemową sytuację z WORD. - Chociaż rzadko spotykałam się z jakimiś utrudnieniami, to zdarzyło się, że wyproszono mnie z samochodu. Egzaminator zobaczył, że głuchy nosi aparat i stwierdził, że moja pomoc jest zbędna - opowiada Cecylia Danielak. Gdy zaprotestowała, pracownik WORD poszedł sprawdzić, czy faktycznie tłumacz może pozostać w samochodzie. - W międzyczasie mój kursant się zestresował i w końcu oblał - dodaje pani Cecylia.
Dyrektor WORD Ireneusz Plechan zapewnia, że ośrodek nie dyskryminuje osób niepełnosprawnych i przywołuje przykład z zeszłego tygodnia, kiedy głuchy mężczyzna świetnie poradził sobie na egzaminie. - Nie dopatrzyliśmy się żadnych zaniedbań ze strony egzaminatora. W tym wypadku był to ewidentny błąd pani Oli, która nie zauważyła, że włączyła złe światła - stwierdził po obejrzeniu nagrania z egzaminu dyrektor WORD. Plechan zapewnia jednak, że podczas egzaminu poprawkowego w samochodzie obecny będzie jego zastępca, Lech Szczygielski. - Zwrócimy większą uwagę na to, w jaki sposób egzaminator formułuje komunikaty - mówi Ireneusz Plechan. Dyrektor WORD rozważa również możliwość szkoleń dla egzaminatorów, aby przygotować ich do kontaktu z niepełnosprawnym. Na razie jednak o konkretach nie mówi.