Przegląd prasy

O cenie minimalnej kursu, ale też instruktorach i pseudoinstruktorach

15 stycznia 2012

Kontynuujemy dyskusję na temat znaczenia ceny kursu. Dyskusję rozpoczęliśmy od przesłanego do naszej redakcji listu instruktora nauki jazdy z Poznania, dalej opublikowaliśmy wypowiedź Marcina Kukawski i dalsze. Dzisiaj kolejne. Nasi Czytelnicy mówią o pasji wykonywania zawodu instruktora nauki jazdy, ale tez o pseudoinstruktorach, o trudnych warunkach pracy w tym zawodzie, piszą często rozgoryczeni. Często wypowiedzi są pełne emocji, często smutne. Dziękujemy za wszystkie. Jeżelizechcecie Państwo zaprezentować własne opinie - piszcie na adres e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl

JASIO K.:Widzę że kolegów najbardziej "boli" nie płacony ZUS przez emerytów;) Mam 43 lata, jestem emerytem wojskowym, mam własny OSK i zdawalność za 2011 rok 74%. Instruktorem jestem od 6 lat, a własną firmę mam od roku. Czy to, że płace tylko składkę zdrowotną do ZUS znaczy ze szkolę gorzej???? Co do kursów na instruktora to zgodzę się w pełni, ale dlaczego tak jest? Dopóki egzamin na instruktora można będzie zdać za "bukiet mazurski - pstrąg, węgorz i zapojka" takich będziemy mieli fachowców. Kurs robiłem w WORD, sito było bo na 34 zadało 6 i wiem z doświadczenia, że ci którzy kurs robili podobnie jak ja w WORD - szkolą na wysokim poziomie. Moim zdaniem co jest ważne oprócz predyspozycji? Odpowiadam: KOCHAM SWOJA PRACĘ !!!!

M.S.: Od trzech lat jestem instruktorem, od dwóch prowadzę ośrodek i przychodzą do mnie ludzie nie przygotowani do jazdy, ani do zdania egzaminu wyszkoleni przez pseudo instruktorów z wieloletnim stażem (bez komentarza).

HENIO:Można kalkulować i zastanawiać się. Kto kogo okrada?

http://www.prawko-kwartnik.info/kalku/cena_kursu.html

INSTRUKTOR:Umowa zlecenie stawka na umowie parę stów na miesiąc, średnio 10 zł za godzinę poza umową, średnio 10-14/h na dobę (bo kursanci nie chcą z innymi bo ich nie uczą tylko byle godzina do przodu), (w sobotę i niedzielę trochę mniej) + dorabianie w innym ośrodku za 13 zł na czarno jak jest wolna chwila (bo brakuje dobrych instruktorów) - chcą zatrudnić ale warunki te same oferuje 24 lata, kat. B od 18 roku życia, wyższe licencjat - kończę mag.(kierunek z zakresu prawa) kat. prawa jazdy ABC, instr. B od 2 lat, obecnie kurs inst. C, 2 lata praktyki na ciężarówce z licencją po europie - tysiące km w różnych krajach bez problemu (w samochodzie i ciężarówce oraz na motorach od dziecka), kursy doszkalające dla instruktorów, godziny wieczorami z pedagogiką i dydaktyką nawet psychologią, ustawą i rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów - bo instruktor musi być autorytetem... byłem w kilku ośrodkach na jazdach pokazać co umiem - prace mam od zaraz na dziadowskich warunkach nawet gorszych niż mam teraz - Śmieje się i mówię Nie dziękuje :) w zakładzie oczyszczania miasta mają lepsze warunki... Pozdrawiam - zmieńmy coś albo spadam do Norwegii na platformę ;-)

KERAM: Z całym szacunkiem dla Pana i emerytury wojskowej kilka argumentów pod rozwagę. Emerytura, renta, dodatkowe źródło utrzymania (etat) nie jest powodem “bólu” PROFESJONALNYCH INSTRUKTORÓW nauki jazdy. Pracuje Pan w zawodzie 6 lat, chwała. Ja świętowałem niedawno dwudziestolecie takiej działalności. Zdawalność możemy liczyć zatem w skalach rok – sześć lat – lub... w moim wypadku - dwadzieścia! Tak samo praktyka za kółkiem: rok – sześć i... tu przed Panem jeszcze czternaście lat doświadczenia, o którym za czternaście lat chętnie podyskutuję. Na razie istotna jest dla mnie MINIMALNA CENA KURSU PRAWA JAZDY KATEGORII B. Pytam: jaki powód kieruje instruktorami, którzy obniżają cenę do granic opłacalności? Doświadczenie? Lepszy samochód? Uroda? Czy może komfort dodatkowego zysku z innych źródeł? Od dwóch dekad rozmawiam z moimi kursantami na każdy temat, zawsze dzwonią do mnie po egzaminie. Każdy kolejny kursant przychodzi do mnie dlatego, że kolejne godziny będą dla niego NAUKĄ JAZDY a nie odpieprzeniem czegoś za co zapłacił TANIEJ. Sympatycznie byłoby właśnie wtedy, gdyby o wyborze OSK decydował wybór instruktora przy OBOWIĄZUJĄCEJ WSZYSTKICH jednakowej cenie kursu. Wtedy zdrowa konkurencja pokazałaby palcem – ten jest dobry, ten do (...).

KERAM:Poprzedni mój post był dedykowany Jasiowi K. Pozdrawiam Forumowiczów

DESPE RAT: A ja od lutego robię cenę kursu B na 900 zł - obniżam z 1300. Dlaczego? Bo ostatni ośrodek tzw. zdrowa konkurencja daje 20% zniżki (czyli 260 zł), bo tracę kursantów przez to że w innych OSK jest taniej... Czy ludzie - przyszli kursanci - wybierają OSK, w których dobrze się szkoli?! Nie! Szukają gdzie taniej. Pytają czy instruktor będzie odwoził do domu i czy spod domu zaczynał jazdę? Pytają czy dostaną jakiś RABAT, czy jest PROMOCJA? Pytają czy instruktor będzie na jazdach surowy czy łagodny jak "kotek"? Pytają jaka zdawalność - odpowiedź 80% :) taką chcą usłyszeć.

Wiem, że nie będzie mnie stać na nowy samochód, opony kupię używane połatane itd. Kursanta będę odwoził i przywoził, będę miły i nie będę nikogo "op(...)" na 25-tej godzinie z to, że nie zatrzymał się na skrzyżowaniu za znakiem STOP czy przed czerwonym - łagodnie przecież się uczy - Jak nie zda, to całą winę zwalę na egzaminatora - tyrana - Dlaczego będę tak robił? Bo przestałem lubić to co robię. Teraz będę tylko zarabiał marne grosze jak na POLSKIEGO INSTRUKTORA przystało. pozdrawiam wszystkich

PS. szkolę od 18-tu lat prowadzę OSK od 17-tu lat prawo jazdy mam od 24 lat

KURSANT: Odpowiedź do Despe Rat'a: To może nie powinieneś być dalej instruktorem, skoro przestałeś lubić, to co robisz? A nie naciągać kursantów na dodatkowe koszty związane ze słabym przygotowaniem do egzaminu (przecież niska cena kursu = niska jakość kursu) i dodatkowymi egzaminami, nie wspominając o stresie kursanta przed egzaminem. Stres w dużej mierze powodowany jest brakiem wiary w siebie, a brak wiary w siebie jest powodowany brakiem odpowiedniego przygotowania.

FOX: Tak na marginesie do Kursanta: Mocno zabrzmiało “przestałeś lubić to, co robisz”. Przypominam, że rozmawiamy o “CENIE MINIMALNEJ”. W ramach TAKIEJ umowy jedziemy według tabeli. Kursant stawia się na umówione godziny jazdy, jest zabrany i odwieziony do i spod domku. Płaci raty W TERMINIE a nie znika, bo rodzice dali kasę a po drodze jest osiemnastka, randka albo pogrzeb babci. Nie płaci, bo nie “ma czasu jechać dzisiaj”. I w efekcie na własne życzenie na egzamin stawia się z ręką w nocniku. Sorka za wulgaryzm, ale jaki QFA stres przed egzaminem? Boisz się kierownicy to nie blokuj użytkownikom drogi. Jakie QFA “przygotowanie”? Sam sobie odpowiedz zanim chwycisz za kółko, czy chcesz nauczyć się jeździć, czy MIEĆ PRAWO JAZDY.? I top by było na tyle. Szerokiej drogi!

KURSANT:Ja tylko zacytowałem słowa, a raczej wyrazy Despe Rat'a. Tak na prawdę, to Ośrodki szkolenia same sobie robią krecią robotę, ustalając cenę kursu na 900 zł, czy nawet mniej. Aby wyjść na swoje, to trzeba na czymś zaoszczędzić, a na czym można - na jakości szkolenia. Nie wyobrażam sobie, jak przy dzisiejszych cenach paliwa i nie tylko paliwa opłaca się szkolić za 900 zł. aby szkoła mogła wyjść na plus (chociaż minimalny plus), to musi na czymś zaoszczędzić. A na czym może zaoszczędzić? Np. na płacach dla instruktorów (jaka płaca, taka praca), na jakości szkolenia (na czasie, na kilometrach, itp.). Dziwię się również osobom chcącym zdobyć prawo jazdy, że liczą na to, że za 900 zł jest ktoś wstanie ich porządnie przeszkolić i że po takim kursie zdadzą za pierwszym razem (są oczywiście wyjątki, ale te wyjątki, to te osoby, które miały wcześniej kontakt z samochodem).Przy wyborze Ośrodka szkolenia kursanci nie powinni kierować się ceną kursu, a jakością szkolenia wyrażaną w % zdawalności kursantów z danej szkoły jazdy, ponieważ liczą się koszty końcowe uzyskania upragnionego dokumentu, jakim jest prawo jazdy, nie koszt początkowy kursu. Owszem, jestem za cenami minimalnymi, skoro wolny rynek nie potrafi się obronić sam poprzez zdrową konkurencję.