Przegląd prasy

O jakości szkolenia: brakuje przykładów dobrych zachowań cd.

20 lutego 2011

Kolejna wypowiedź instruktora zainteresowanego poprawą jakości szkolenia kandydatów na kierowców. Dariusz L. napisał: Zgadzam się z tym co pisze autor wątku. Wymaga się od nas, instruktorów, by za 30 godzin teorii i 30 godzin praktyki młodemu człowiekowi wpioć poszanowanie prawa, nauczyć go przepisów, rozbudzić w nim wyobraźnię i nauczyć technicznie poprawnego prowadzenia pojazdu oraz szeroko pojętego BRD. Nam, OSK, przypisuje się wszelkie niepowodzenia na drodze, wypadki, ofiary, tłumacząc wszystkim, że źle szkolimy. Moje obserwacje są nieco inne, i wcale nie mam zamiaru bronić złych OSK, bo niestety takie też istnieją. Prowadząc pogadankę na wykładach i szkoląc kursantów w samochodzie stwierdzam, że niejednokrotnie (a właściwie prawie zawsze) mamy kontakt z "drogowymi anaalfabetami" tzn. osoby nie znają elementarnych zasad poruszania się po drodze. O braku kultury drogowej i minimalnej wyobraźni to nawet nie wspominam. Przecież taki osiemnastolatek nie spadł z księżyca, tylko ma rodziców, chodzi do szkoły, na religię...Ktoś wychowuje te dzieci, pokazuje im dobre przykłady a złe piętnuje(?). Człowiek przez te kilkanaście lat życia powinien rozróżniać dobro od zła. Powinien wyobrażać sobie skutki zderzenia z nadmierną prędkością, jazdą po alkoholu. Chodzenie bez odblasków i nie po tej stronie drogi, jazdę na rowerze bez świateł...itp. Powinien znać podstawowe zasady ruchu drogowego i kultury. A tu prawie nic! To, że w przedszkolu lub w pierwszej klasie pan Policjant pokazał, że należy podnieść rękę jak chcemy przejść przez jezdnię to nie wszystko! Gdzie rodzice, którzy w prawidłowy sposób przeprowadzają dzieci przez jezdnię. Czy zapinają bobasy w fotelikach i jeżdżą z dziećmi nie łamiąc przepisów? Ilu "wyrabia" wyobraźnię dziecka po przez tłumaczenie skutków złego zachowania? A gdzie szkoły (i ile ich jest?), które posiadają dostęp do miasteczek ruchu drogowego? W ilu szkołach prowadzi się zajęcia z wychowania komunikacyjnego w taki sposób by "uklepać" odpowiednie, prawidłowe, nawyki podczas ruchu na drodze? Ilu nauczycieli robi to "z powołania" i z odpowiednim przygotowaniem, tak z prawdziwego zdarzenia, np. jak to jest w normalnych, cywilizowanych krajach? Niemcy, kraje skandynawskie i inne cywilizowane europejskie nacje, gdzie liczy się przyszłość własnych obywateli dbają o to i kładą nacisk na wychowanie komunikacyjne. Dlatego na kursach "na prawko" uczą się techniki prowadzenia pojazdu i przepisów "dla kierowców" a nie podstaw, które każdy zna ze szkoły. Skąd taki młody człowiek ma nabrać szacunku do prawa i dyscypliny drogowej? Może od nietykalnych polityków, którzy kodeks mają w...immunitecie? A może od Policji i szanownej Staży Miejskiej, jeżdżacej bez pasów, rozmawiającej przez komórki i pędzącej z nadmierną prędkością bez uprzywilejowania? Ot, cała Polska kraj "najlepszych" kierowców-szybkich i "bezpiecznych", kraj cwaniaków drogowych, wiecznie i wszędzie spieszących się...Jeszcze wiele worków (niestety najwięcej w Europie!) znajdzie się na drodze zanim Polak będzie zdyscyplinowany, z wyobraźnią, normalny...Niestety...(zbyt) wiele tych worków...