Przegląd prasy

O turystyce egzaminacyjnej

26 lipca 2008

Aferą z prawami jazdy za łapówki w katowickim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego zajmują się policjanci z Krakowa i Kielc, bo głownie z tych terenów pochodzili podchodzący do egzaminów. Niedawno dołączyli do nich też agenci CBA. Kilkaset osób, które chciało ułatwić sobie zdobycie dokumentu uprawniającego do zajęcia miejsca za kierownicą, będzie miało duże problemy. Śledczy mają już ich nazwiska – informuje “Dziennik Zachodni”. Jak udało się oszukać komputerowy system losowania egzaminatorów w katowickim WORD? Zdaniem naszych informatorów – czytamy w gazecie - po prostu z losowania wyłączano określoną liczbę egzaminatorów i "na piechotę" przydzielano im grupy osób, które dały łapówki. - Przez to np. w Dąbrowie Górniczej bywały grupy, gdzie zdawało sto procent osób. Ten sam egzaminator chwilę później, w następnej grupie oblewał wszystkich, bez względu na umiejętności. W ten sposób wyrównywał statystyki - wyjaśnia informator. Jak jest możliwe, że osoby, które po raz pierwszy w życiu wyjeżdżały np. na ulice Katowic, zdawały egzamin lepiej niż rodowici katowiczanie? Tajemnica tkwi prawdopodobnie m.in. w zapisach przebiegu egzaminów. Jak się dowiedzieliśmy – informuje gazeta - na części kaset... nic się nie nagrało. Tymczasem zgodnie z prawem to oznacza konieczność powtórzenia egzaminu. Na koszt WORD. Może się zdarzyć, że osoby, które już od pół roku pędzą po naszych ulicach, będą musiały ponownie przystąpić do egzaminu. Obecny szef WORD, Roman Bańczyk, wziął się za porządki w firmie. W salach, gdzie zdawane są egzaminy teoretyczne, pojawiły się kamery. - Takie zabezpieczenia nie są nowością. Były w ośrodkach w innych częściach kraju. Nie rozumiem, dlaczego nie korzystano z nich na Śląsku - zastanawia się Bańczyk. Dyrektor rozdzielił też część teoretyczną od praktycznej. Nadzoruje je dwóch różnych egzaminatorów, a nie jeden - jak jeszcze kilka tygodni temu. - Zmienił się też system nadzoru. Kontrolerzy są niezależni od koordynatora egzaminów. Nie wi,e gdzie jadą i kogo będą kontrolować - dodaje Roman Bańczyk. Te zmiany już przyniosły duże skutki. Statystyki zdających egzaminy na Śląsku... wróciły do normy. Tak jak w reszcie kraju, za pierwszym podejściem egzamin zdają cztery osoby na dziesięć. No i skończyła się turystyka egzaminacyjna z ościennych województw.