Obaw instruktorów i egzaminatorów co do bezpieczeństwa przy wykonywaniu nowych elementów, jakie wprowadzono do części praktycznej egzaminu na kat. A prawa jazdy, ciąg dalszy. Czy rzeczywiście istnieje zagrożenie dla kandydatów na kierowców. Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnobrzegu, na torze egzaminacyjnym dla motocyklistów postanowił zamontować specjalne ochraniacze. Przypomnijmy: pierwsza nowość mówi o tym, że motocyklista ma się rozpędzić do minimum 50 kilometrów na godzinę i ominąć przeszkodę. Drugą nowością jest szybki slalom między pachołkami, który egzaminowany ma wykonać z minimalną prędkością 30 kilometrów na godzinę. I właśnie prędkość jest czynnikiem, który, może doprowadzić do tragedii. – Do tragedii może dojść zarówno na szkoleniach, jak i na egzaminie, bo młodzi ludzie, mogą stracić panowanie nad motorem - przekonuje Józef Adamowicz, właściciel szkoły nauki jazdy w Tarnobrzegu. – Rozpędzenie się do 50 kilometrów na godzinę na niewielkim torze i pokonanie przeszkody, może zakończyć się fatalnie. Przyznaję, że kandydaci także nie kryją obaw przed częścią praktyczną. W mediach głos zabrał Wiesław Lichota, dyrektor WORD w Tarnobrzegu, nie kryje on, iż obawia się praktycznych egzaminów na motocykl. Pierwszy test on i egzaminatorzy przejdą 14 maja, bo właśnie wtedy odbędzie się pierwszy egzamin na kategorię A, według nowych zasad. – Z prędkością jeszcze nikt nie wygrał, tym bardziej, że po torze będą jeździli kandydaci na kierowców – tłumaczy dyrektor Lichota. – Dlatego odpowiednio zabezpieczamy tor, na którym będzie zdawany egzamin. Tor wydłużono ze 110 do 130 metrów. Zostaną na nim zamontowane specjalne maty i ochraniacze, które będą miały za zadanie zminimalizować siłę upadku. – Za wszystko, co wydarzy się na terenie ośrodka egzaminowania odpowiada dyrektor, dlatego montujemy zabezpieczenia – wyjaśnia dyrektor. – Boję się tych egzaminów. Tor będzie gotowy już na szóstego maja, ale najpierw zapoznają się z nim egzaminatorzy.