Przegląd prasy

Od dawna filmują piratów

21 października 2008

Bywa, że młody człowiek oblewa egzamin na prawo jazdy. Pyta wtedy: "A widział pan, co wyprawiają inni kierowcy?". Dlatego nie mogę być tylko biernym obserwatorem. Tak powiedział “Gazecie Wyborczej” Ryszard Kijanowski, egzaminator płockiego oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Pomysłodawa filmowego przedsięwzięcia - Ryszard Kijanowski, jeszcze niedawno był szefem płockiej policji.
Milena Orłowska (“Gazeta Wyborcza Płock): Okazuje się, że kamery w samochodach WORD-u filmują łamiących przepisy kierowców już od dawna...
Ryszard Kilanowski (WORD Płock): Od 2006 r., czyli od momentu, gdy zostały zamontowane w naszych samochodach. Jeśli w trakcie egzaminu jestem świadkiem drastycznego naruszenia przepisów ruchu drogowego, proszę informatyka o zgranie mi tego materiału na płytę. I przekazuję go sekcji ruchu drogowego komendy.
Milena Orłowska:Jakie najcięższe grzechy mają na sumieniu płoccy kierowcy?
Ryszard Kijanowski: Wymijają samochody, które zatrzymały się przed przejściem i przepuszczają pieszych. Ludzie idą po pasach, a tu nagle na zebrę wjeżdża jakieś auto i pędzi, jak gdyby nigdy nic. To niedopuszczalne. Do tego dochodzi wyprzedzanie na przejeździe kolejowym, na skrzyżowaniu bez sygnalizacji świetlnej czy na podwójnej ciągłej.

Milena Orłowska: Czyli jest tego całkiem sporo. Tyle, że w zasadzie kamera w samochodzie służy przede wszystkim do filmowania trasy egzaminu. Skąd taka nieugięta postawa wobec innych kierowców?
Ryszard Kijanowski: Często nie ma innego sposobu. To, co wyprawia się na płockich drogach, przechodzi ludzkie pojęcie. Młodzi kandydaci na kierowców często są wręcz zszokowani. To dla nich fatalny przykład. Bywa, że popełnią jakiś błąd, obleją. I pytają wtedy: "Ale dlaczego?! A widział pan, jak tamten jeździł?". I co im odpowiedzieć? Dlatego nie tylko biernie obserwujemy łamanie przepisów ruchu drogowego, ale w razie drastycznych wykroczeń reagujemy. I chciałbym, żeby wszyscy kierowcy zdawali sobie z tego sprawę - ich wyczyny mogą sfilmować kamery w egzaminacyjnych elkach.
Milena Orłowska: Dowodem w tego typu sprawie są nagrania z kamery plus pana zeznania?
Ryszard Kijanowski: Moje i osoby, która zdawała egzamin, ale w zasadzie do tej pory nie było takiej potrzeby. Policjanci oglądają film, wzywają do komendy kierowcę i proponują mandat. I kierowcy płacą, jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktoś odmówił i sprawa trafiła do sądu. Ale jeśli trafi - nie ma problemu - służę swoim czasem i będę zeznawał.
Milena Orłowska: Kiedy rozmawialiśmy z kierowcami o możliwości filmowania ich z egzaminacyjnych elek, reakcje były mieszane. Wielu argumentowało, że po płockich drogach jeździ cala masa elek, samochodów ośrodków szkoleniowych. Kursanci radzą sobie bardzo różnie, bywa, że skutecznie blokują ruch. A wtedy aż się prosi o jakiś szybki manewr...
Ryszard Kijanowski: No cóż, kiedy do mnie docierają tego typu sygnały, pytam zawsze: "Czy chcecie, żeby wasze dzieci uczyły się jeździć tylko na placu i nigdy nie wyjeżdżały na ulice miasta?". Jeśli zaś chodzi o elki egzaminacyjne, to zastrzeżenia mogą mieć tylko ci, którzy koniecznie chcą łamać przepisy i pędzić na złamanie karku.