Przegląd prasy

Pamiętajmy o „martwym polu”

18 sierpnia 2009

53634af80187924aaafe55473894f47fe156f7f8 (Fot.: PD@N 312-7 jm)

Jedną z przyczyn kolizji na drogach jest niezauważenie innego pojazdu poruszającego się pasem obok. Zajeżdżanie drogi innemu pojazdowi jest zjawiskiem dość powszechnym. Często wynika to z nieużywania bocznych lusterek. Są jednak sytuacje, tzw. martwego pola. Jest to moment, w którym samochód wyprzedzający nas sąsiednim pasem już znikł z obrazu lusterka, a jeszcze nie widzimy go kątem oka. Normy wytrzymałościowe produkowane obecnie samochodów oraz ich stylistyka powodują, że auta mają grube słupki przednie, szerokie tylne, czasami zwężone okna z tyłu. Razem wszystko to prowadzi do ograniczenia widoczności. Są co prawda europejskie normy widoczności (np. “martwe pole” za przednim słupkiem okiennym nie może być szersze niż 6o pola widzenia kierowcy), ale nie wszyscy ich dochowują. Problem braku stałej widoczności producenci pojazdów próbują rozwiązać dodatkowymi urządzeniami - np. Volvo umieszczeniem kamery i sygnalizatora świetlnego. Przed zmianą pasa jazdy należy zatem skręcić nieznacznie głowę i upewnić się, czy jest wolna droga. W “martwym polu” lusterka może bowiem znaleźć się motocyklista, z reguły znacznie szybciej poruszający się po drodze. Istnieje także ograniczona widoczność z prawej strony samochodu, którą częściowo potrafi nam zasłonić słupek i boczne lusterko. W tym przypadku niebezpieczeństwo wzrasta przy zbliżaniu się do przejść dla pieszych i skrzyżowań. Przy skręcaniu w prawo, słupek może na moment zasłonić przechodnia. Nawet niewielka prędkość jest wtedy groźna. “Martwe pole” istnieje także przy manewrach autem do tyłu. Nie wystarcza wówczas tylne lusterko. Należy odwrócić głowę i przemieszczanie wykonywać powoli. Szczególną ostrożność trzeba zachować w miejscach dużego ruchu pieszego, np. na parkingach supermarketów. W każdej chwili jest możliwość pojawienia się na naszej drodze człowieka. Problem “martwego pola” dotyczy nas nie tylko podczas manewrów. Jadąc ulicą, bądźmy czujni. Wszak inny kierowca może mieć nasz samochód w martwym polu i wykona niespodziewany ruch - czytamy w portalu Onet.pl