Przegląd prasy

Parkowanie w osiedlu mieszkaniowym! (1)

3 listopada 2008

Poniżej reportaż z warszawskiego osiedla mieszkaniowego. Mieszkańcy wprowadzali się do osiedla ogrodu - tak być miało i przez pierwsze lata było. Wzdłuż osiedla wybudowano dwa olbrzymie dwupoziomowe strzeżone parkingi dla mieszkańców. Jednak właściciele (mieszkań i pojazdów) doszli do wniosku, iż taniej jest nie płacić za parking, czyli... parkować pod własnym oknami. Nie ma już osiedla - ogrodu, jest osiedle - parking. A właściwy parking - ten stoi prawie pusty i wynajmuje miejsca sąsiednim osiedlom. Takie jest obowiązujące prawo właścicieli! Decyduje większość! A większość to... zmotoryzowani. Szansa na wyprowadzenie pojazdów z tego osiedla i wielu jemu podobnych, jest niestety niewielka. A kiedyś, kiedyś... to już było. Oczywiście są tacy, którzy nie parkują na własnych trawnikach itp. o tym kolejny reportaż. Z zainteresowaniem zapoznamy się z Państwa wypowiedziami i doświadczeniami w tej sprawie. Czekamy na nie, mile widziane fotografie. Popatrzmy, choć to smutne obrazki. Redakcja.

3dc597b04d1767a4381a5ef3e8367bbd910a9201 (273-4)

^ To uliczka każdego wieczoru całkowicie zastawiana pojazdami, właściciele blokują ruch obok ich domu, który w ten sposób odbywa się sąsiednią uliczką. Tak więc, mają bezpieczne miejsca parkingowe (osiedle chronione) oraz ciszę i spokój. Pomysłowe?

12ad6a47795dbe6792725a7326159defc69a817f (273-5)

^ To (jeden z wielu) szczególny “miłośnik swojego wypielęgnowanego pojazdu”. Gdyby była potrzeba wyniesienia chorego na noszach, byłoby to niemożliwe, ale autko jest tak blisko swojego właściciela! Administracja nieśmiało namalowała nawet żółte linie, które miały właśnie zabezpieczyć przed sugerowaną sytuacją, jak widzimy nie wszystkich takie przepisy obowiązują.

7cf5e8b2d89b8fa90143a7cd9ddd9bc10aa76168 (273-7)

^ Tu kiedyś był trawnik. “Dzielni” właściciele pojazdów zawłaszczyli zieleń. Co prawda starali się wybrukować “swoje” miejsca parkingowe nieco bardziej ekologicznymi kostkami betonowymi (pewnie śpią spokojniej), ale nadal parkują tam gdzie żyją oni sami i ich sąsiedzi, gdzie bawią się dzieci, gdzie spacerują matki z wózkami... i tak wszyscy wdychają spaliny kilkudziesięciu zaparkowanych samochodów.