Przegląd prasy

Pęd do zawodu taksówkarza

3 lipca 2008

Kilkuset mężczyzn ponad dobę stało przed miejskim Biurem Działalności Gospodarczej w Warszawie. Chcieli się zapisać na wrześniowy egzamin taksówkarski. Wówczas do egzaminu taksówkarskiego może przystąpić tylko 200 osób, dlatego takie tłumy ustawiły się przed urzędem. Ci, którzy nie dostaną się na najbliższy test, będą musieli czekać do grudnia. Ratusz organizuje egzaminy tylko raz na kwartał, a nie wszyscy zdają za pierwszym razem. – Są tacy, którzy podchodzą do tego egzaminu po kilkanaście razy. A każdy kosztuje 220 złotych. Poza topografią miasta trzeba znać prawo pracy i zasady rozliczania z fiskusem. Skąd taki pęd do zawodu taksówkarza? – Bo to wygodny, wolny fach. Pracujesz, kiedy chcesz – odpowiadają pretendenci do taksówkarskiej licencji. Zdanie egzaminu nie uprawnia jednak od razu do jazdy taksówką. Kierowca otrzymuje tylko promesę do otrzymania licencji. A tę dostaje wtedy, gdy jakiś inny taksówkarz umrze, straci dokument lub zrezygnuje z zawodu. Jeśli nic się nie zmieni, to wrześniowi “absolwenci” dostaną je za... cztery lata. Licencje są limitowane przez Radę Warszawy. – Dziś mamy prawo wydać ich dokładnie 8462. Wszystkie są już rozdysponowane. Miesięcznie odzyskujemy średnio ok. 20 – 25 licencji i na bieżąco je wydajemy. A w kolejce czeka już blisko tysiąc kierowców ze zdanym egzaminem – wyjaśnia Joanna Tymińska, szefowa Biura Działalności Gospodarczej. We wrześniu Rada Warszawy na wniosek urzędników ma zwiększyć limit o 500 licencji. Ale przeciwko temu, w obawie przed zbyt silną konkurencją, protestują związki zawodowe taksówkarzy. Niewykluczone jednak, że od przyszłego roku żadne protesty nie pomogą. Rząd już zastanawia się, czy nie zostawić tych regulacji wyłącznie wolnemu rynkowi i nie znieść całkowicie konieczności ustalania wszelkich limitów przez samorząd. – Rzeczywiście mamy sygnały, że minister finansów przymierza się do uwolnienia rynku i zniesienia puli licencji taksówkowych, punktów sprzedaży alkoholu, a także zakładania kasyn i salonów gier – przyznaje dyrektor Joanna Tymińska. Ale na razie konkretów brak.