Przegląd prasy

Pożar auta, to nie kradzież

5 października 2007

Zakład ubezpieczeniowy nie może się powoływać na postanowienia umowy dotyczące kradzieży, jeśli auto się spaliło – stwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie. Oto relacja “Rzeczpospolitej”: W kwietniu 2005 r. Robert K. przy pomocy swego pracownika odprowadził zepsutego mercedesa do warsztatu. Mechanika nie było na miejscu. Robert K. zamknął i zabezpieczył auto, a kluczyki do samochodu wsunął pod drzwi, tak aby nikt z zewnątrz nie mógł po nie sięgnąć (wpadły za wewnętrzny murek). O miejscu pozostawienia kluczyków telefonicznie poinformował mechanika i pojechał do domu. Chwilę później w aucie wybuchł pożar. Zakład ubezpieczeniowy odmówił wypłaty odszkodowania za zniszczony samochód. Powołał się na zapisy ogólnych warunków ubezpieczenia pojazdów mechanicznych AC i CarAssistance. Uznał, że mężczyzna, zostawiając pojazd z niesprawnym alarmem, a kluczyki do auta w ogólnie dostępnym miejscu, dopuścił się rażącego niedbalstwa, czyli pojawiły się przesłanki wyłączające odpowiedzialność zakładu ubezpieczeniowego. Robert K. nie zgodził się z tą argumentacją i odwołał do Sądu Okręgowego w Lublinie. Biegły stwierdził, że przyczyną pożaru było prawdopodobnie podpalenie, choć nie wykluczył zwarcia instalacji elektrycznej. Jego zdaniem ewentualne podpalenie auta było możliwe nawet bez używania oryginalnych kluczyków i otwarcia maski silnika. Sprawca mógł wprowadzić substancję łatwopalną do komory silnika przez końcówkę spryskiwacza. To było nieco łatwiejsze niż zdobycie kluczyków (mechanik zeznał, że kluczyki znalazł tam, gdzie zostawił je właściciel pojazdu). Sąd uznał, że Robert K. nie dopuścił się rażącego niedbalstwa, bo po stwierdzeniu awarii natychmiast zaprowadził auto do warsztatu, zamknął pojazd i włączył autoalarm. Nie mógł przedsięwziąć innych kroków, aby zabezpieczyć auto. Sąd podniósł też, że umowa ubezpieczenia autocasco jest dobrowolna. Zakład ubezpieczeniowy mógł odmówić jej zawarcia, wiedząc, że pojazd nie spełnia odpowiednich warunków (bo ma np. szwankujący autoalarm, jak twierdził ubezpieczyciel). Skoro ją zawarł, to nie może ograniczać swej odpowiedzialności i powoływać się na postanowienia umowy dotyczące kradzieży pojazdu, podczas gdy samochód się spalił. Stanowisko to potwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie (sygn. IACa384/07).