(Fot.: PD@N 454-73)
Duże zainteresowanie wywołał artykuł egzaminatora Roberta Zawadki zatytułowany “Dynamika jazdy na egzaminie”. W ślad za innymi, jeszcze dwie wypowiedzi naszych Czytelników. Niełatwe zadanie będzie miał nasz autor. Może już w najbliższym numerze zechce odnieść się do wypowiedzi związanych z tematem dynamiki jazdy.
Roman Burchardt:Odnoście dynamiki na egzaminie to szkoda się wypowiadać, każdy z Państwa podnosząc różne wątki ma rację potrzebne są zmiany! Jako instruktor uczę swoich kursantów zachowywać się na drogach bezpiecznie, a więc jeździć z prędkością 50km/h po mieście i nie raz kursant wracający po egzaminie zwracał uwagę, iż egzaminator wręcz krzyczał po nim, że ma jeździć szybciej, nieraz zmuszał do przekroczenia prędkości. Zdarzają się kursanci, którzy musieli jeździć 70km/h po mieście i to przeważnie u tego samego egzaminatora. Na pytanie, dlaczego tak jest egzaminator nadzorujący odpowiada "rozmawiamy z tymi egzaminatorami i zwracamy im na to uwagę" i temat się kończy. Kazanie kursantowi na egzaminie jeździć szybciej niż dopuszczalna prędkość jest podważaniem autorytetu instruktora i uczeniem zdających łamania obowiązującego prawa. Wiadomo też, że aby ocenić czy ktoś może być kierowcą egzamin musi być przeprowadzony przy różnych prędkościach, szczególnie przy wyższych niż 50 km/h, ale są różne możliwości można wybrać trasę w pobliżu miasta i tam kazać rozpędzić się kursantowi by ocenić jego dynamikę jazdy. Większość moich kolegów uczy by kursanci wyczuwali egzaminatora i jeżeli woli szybszą jazdę to mają nie zwracać uwagi na prędkość, odwrotnie jeżeli wolniejszą jazdę mają jechać 45 tam gdzie jest 50 km/h. Należało by postawić pytanie, do czego to prowadzi? Dzisiaj jest na drodze wolna amerykanka ten co chce jechać zgodnie z przepisami jest wytrąbiony i zmuszony jechać z prędkością, przy której nie czuje się dobrze! Pozdrawiam
Krzysztof Gietek: Kij ma dwa końce. Jedni wypowiadają się na temat dynamiki jazdy. Drudzy mówią o przekraczaniu prędkości i fotoradarach. W którym momencie to jest dynamika jazdy, a w którym brawura. Z mojego punktu widzenia egzamin to powinien być sprawdzian bezpiecznego poruszania się w ruchu drogowym, a nie jazda z prędkością zbliżoną do maksymalnej. Polskim problemem jest nie prędkość, tylko brak umiejętności dostosowania prędkości jazdy do warunków panujących na drodze. Czy kursant po 30 godzinach jazdy to kierowca rajdowy, czy zawodowy. I jeszcze jedno pytanie - czy więcej się utopiło ludzi, którzy umieli pływać, czy tych którzy nie umieli pływać?