Przegląd prasy

Rankingów szkół jazdy nie będzie

28 listopada 2010

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Bydgoszczy rezygnuje z publikowania rankingów zdawalności kursantów szkół jazdy – donosi “Gazeta Wyborcza”.Dotychczas raz na kwartał WORD przygotowywał zestawienie wyników zdawalności kursantów z poszczególnych szkół na terenie miasta i powiatu. Ośrodek brał pod uwagę te osoby, które otrzymywały prawo jazdy przy pierwszym podejściu do egzaminu. Z tych danych chętnie korzystali kandydaci na kierowców przy wyborze szkoły jazdy. Obecnie takiej możliwości już nie mają. Dlaczego ? - Bo właściciele szkół jazdy sobie tego nie życzą - wyjaśnia Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor WORD. - Nawet wysłałem do wszystkich pisma z pytaniem o powód. Z odpowiedzi wynikało, że dla jednych nasze wyniki to rzekomo niezasłużona reklama, a dla drugich gwóźdź do trumny. Tym z górnej półki, na przykład z pierwszej trójki z rankingu, podsumowania nie przeszkadzają, pozostali się buntują - przyznaje dyrektor. Ostatecznie szef ośrodka postanowił uznać racje tych, którzy uzyskiwali kiepskie notowania. - My nie mamy obowiązku przygotowywania takich rankingów, to była jedynie nasza dobra wola. Ludzie nie zostają jednak bez żadnych informacji, u nas danych nie ma, ale można je uzyskać w starostwie powiatowym. Jest tam nawet lista najlepszych i najgorszych instruktorów - zapewnia Kondrusiewicz. Najpierw weryfikujemy te informacje w wydziale komunikacji ziemskiego powiatu bydgoskiego (gminy wokół Bydgoszczy). - Na terenie naszego powiatu mamy 17 szkół jazdy, najlepsza mieści się w Koronowie, ma aż 60 proc. zdawalności. Tam też pracuje najlepszy instruktor - informuje jego dyrektor Piotr Fojucik. - Dane są dostępne na stronie internetowej starostwa? - pytamy. - Nie, trzeba zadzwonić lub przyjść osobiście, aby się czegoś dowiedzieć - wyjaśnia Fojucik. W Bydgoszczy już jednak takiej możliwości nie ma. - Od pewnego czasu nie otrzymujemy już żadnych zestawień zdawalności z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego - przyznaje Edward Dobrowolski, dyrektor wydziału uprawnień komunikacyjnych w bydgoskim Urzędzie Miasta. - Takie rankingi są przecież jednym z kluczowych kryteriów wyboru szkoły jazdy, tego typu informacja, łatwo dostępna, należy się bydgoszczanom. Naprawdę nie wiem, dlaczego nie ma już danych na temat efektywności pracy ośrodków szkolenia. Uważam, że to błąd - podsumowuje Dobrowolski. Właściciele szkół jazdy przekonują, że na ich niechęć do rankingów wpłynęło wiele uwarunkowań. - Jest słaba koniunktura, nawet drobna pomyłka w podsumowaniu efektów naszej pracy uderza nas bardzo po kieszeni. Ktoś miał 10 osób, które zdały za pierwszym razem, a w rankingu wykazano jedynie dziewięć. To przecież spadek o 10 proc. Przy słabej koniunkturze to ogromna różnica - zauważa Henryk Cichacki, właściciel Szkoły Jazdy "Arka" - Nawet drobna pomyłka daje duże zniekształcenie wyników zdawalności. Właściciele szkół jazdy twierdzą, że oceny nie są sprawiedliwe, bo nie bierze się pod uwagę wszystkich kryteriów. - Jedni mają kursantów młodych, którzy łatwiej przyswajają wiedzę i mają lepsze zdolności manualne, a inni trafiają na starszych, którym nauka idzie gorzej, więc za pierwszym razem zdają rzadko. Tacy kursanci przyczyniają się do marnej pozycji w rankingu, a przecież to nie znaczy, że określona szkoła jest gorsza od innej. Myślę, że te rankingi są niepotrzebne - wyjaśnia w imieniu kolegów Cichacki. Dyrektor Kondrusiewicz zaczyna się jednak zastanawiać. - Ludziom taka szybka i łatwo dostępna informacja internetowa na naszej stronie być może faktycznie jest potrzebna - mówi dyrektor. - W połowie grudnia zaproszę na zebranie wszystkich właścicieli bydgoskich szkół jazdy. Jeszcze raz to przedyskutujemy, może jednak do tych rankingów należy wrócić.