Białe, pokryte sztucznym szronem samochody z reklamami na dachach pojawiły się w centrum Warszawy. Stoją nielegalnie, ale policja i straż miejska nie mogą ich usunąć, bo nie pozwalają na to przepisy. Katarzyna Ornat z agencji Glob Media odpowiedzialnej za ustawienie samochodów-reklam twierdzi, że przed ustawieniem samochodów starała się w Zarządzie Dróg Miejskich o pisemne pozwolenie na zajęcie pasów drogi. Samochody miały w tych miejscach stać tydzień. Usłyszała, że to za krótki okres, by wydawać takie pozwolenie i wystarczy opłacać codziennie bilety parkingowe. “Nie było ich, dlatego zgłosiliśmy sprawę straży miejskiej” - mówi Urszula Nelken z ZDM. “Nic nie możemy zrobić. Bo, jeśli samochody nie mają tablic rejestracyjnych, nie wiemy, kto jest ich właścicielem. Nie wlepimy więc mandatów ani nie zmusimy właściciela do usunięcia aut. Nie możemy ich nawet sami usunąć, bo koszty musiałoby pokryć miasto. Robimy to tylko wtedy, jeśli pojazd zagraża bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Może powinna się tym zająć policja?” - wyjaśnia Adam Godlewski, rzecznik straży miejskiej. Od policji Dziennikarze “Gazety Wyborczej” dowiedzieli się, że samochód ma prawo stać bez tablic rejestracyjnych, ale nie może bez nich jeździć. W biurze prasowym miasta powiedziano, że reklama na stojącym samochodzie to reklama najlepsza, bo nie wymaga pozwoleń z ratusza ani dodatkowych opłat. “Procedura usunięcia samochodów może potrwać do trzech tygodni. Ale nie musi aż tak długo. Żeby ułatwić znalezienie właściciela samochodów-reklam, radzimy straży miejskiej zadzwonić do agencji Glob Media. Tak jak my to zrobiliśmy - uspokaja Adam Godlewski.