Przegląd prasy

Reklamy wyborcze zagrożeniem dla ruchu drogowego

12 października 2007

Drogowcy ścigają kandydatkę do Sejmu z bydgoskiej listy PO za nielegalne reklamy - czytamy w "Gazecie Pomorskiej". Plakaty te wiszą na znakach drogowych i sygnalizatorach świetlnych, wiele z nich ogranicza widoczność kierowcom i pieszym. Chodzi o plakaty wyborcze walczącej o poselski mandat wiceprzewodniczącej rady bydgoskiego powiatu Alicji Araszkiewicz. Startująca z szóstego miejsca listy PO kandydatka reklamuje się jako "nowa twarz regionu". Plakaty kandydatki masowo wiszą na znakach drogowych, sygnalizatorach świetlnych, także w miejscach, gdzie ograniczają widoczność kierowcom i pieszym. Wiele zamocowano prowizorycznie, zwykłym drutem. "To niedopuszczalne" - mówi rzecznik ZDM Bogumił Grenz. Straż miejska musiała już interweniować na rondzie Jagiellonów w Bydgoszczy, gdzie reklamy Araszkiewicz przewróciły się, zagrażając bezpieczeństwu na jezdni. Dziennikarz "Gazety Pomorskiej" zapytał kandydatkę na posłankę, czy wie, że jej reklamy są zagrożeniem dla ruchu drogowego. Araszkiewicz za wszystko obwinia sztab PO. Jej zdaniem, powinien on uprzedzać kandydatów, że wieszanie plakatów na znakach drogowych i sygnalizatorach jest zabronione.

afed2357fc6816876b70f61e3460e69b9e9fe249

^W Lublinie plakaty wyborcze na barierkach oddzielających chodnik od jezdni i rozdzielających dwa pasy ruchu zostały umieszczone wbrew przepisom. Urząd miasta nie wydał bowiem zezwoleń na montowanie ich w tych miejscach. - Kierowcy narzekali, że ograniczają widoczność i rozpraszają ich uwagę - tłumaczył Mirosław Kalinowski z biura prasowego urzędu miasta. Zwróciliśmy się wtedy do komitetów wyborczych z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Usłyszeliśmy zapewnienia, że plakaty znikną.