Przegląd prasy

Śmiertelne przeróbki busów i przyzwolenie pasażerów

14 października 2010

Przypomnijmy - volkswagen transporter, w którym zginęło dzisiaj 18 osób, nie był przystosowany do przewożenia tak dużej liczby pasażerów. Nie byli oni przypięci pasami, siedzieli m.in. na skrzynkach i deskach. Jak mówi rzecznik Inspekcji Transportu Drogowego Alvin Gajadhur podobne prowizoryczne siedzenia można niestety spotkać w wielu busach, nawet u profesjonalnych przewoźników. W tym roku np. inspektorzy zatrzymali kierowcę który do środka wstawił kanapę. Zabieranie do środka samochodu większej liczby osób, niż jest wpisane w dowodzie rejestracyjnym auta, to też codzienna praktyka. - W wakacje w busie, który jeździł na linii regularnej w woj. lubelskim mogło być przewożonych 25 osób. Było przewożone 40 - podawał przykład rzecznik ITD. Najgorsze - jak dodaje - jest jednak to, że ludzie sami godzą się na jazdę w tak niebezpiecznych warunkach. Gajadhur zastrzegł, że pojazd, który uległ wypadkowi pod Nowym Miastem nad Pilicą, nie podlegał pod kontrolę ITD, ponieważ inspektorzy transportu drogowego przeprowadzają kontrole w przypadku pojazdów przystosowanych konstrukcyjnie do przewozu powyżej 9 osób wraz z kierowcą.

Niczego się nie nauczyliśmy - pokazują wyniki kontroli przewoźników osób tuż po tragicznym wypadku na Mazowszu - tak TOK FM komentuje przeprowadzoną na Mazowszu kontrolę drogową busów przewożących osoby. I przykłady: - Podczas kontroli zatrzymaliśmy bus, który mógł przewozić 18 osób, przewoził 29 - to przykład z Dolnego Śląska. Jak mówi Alvin Gajadhur, rzecznik głównego inspektora transportu drogowego, problemem jest przede wszystkim przyzwolenie pasażerów na takie praktyki. - W dzień po tragicznym wypadku zatrzymaliśmy w województwie lubuskim pojazd marki Lublin. Funkcje foteli spełniały w nim drewniane ławeczki nie przytwierdzone do ziemi i nie posiadające pasów bezpieczeństwa. Do tego na podłodze przewożone były niebezpieczne substancje, beczki z paliwem i piły łańcuchowe - mówi Gajadhur. Oprócz przeładowania problemem jest także prędkość - dla przykładu na trasie Warszawa-Lublin część rozkładów jazdy busów głosiła, że czas przejazdu to dwie i pół godziny. - Sprawdziliśmy to - mówi Gajadhur. - Przejechaliśmy tą trasę za przepisowo jadącym busem i nie ma możliwości, by czas był krótszy niż trzy godziny.

Osobnym problemem są przewoźnicy, działający w szarej strefie, bez licencji, zezwoleń. - Odbywa się to często za aprobatą pasażerów. Kiedy zatrzymujemy takiego busa, podróżni mówią na przykład, że są rodziną albo znajomymi i jadą na chrzciny czy na wesele - powiedział rzecznik. Inspektorzy prowadzą więc na liniach regularnych akcje bez umundurowania. Ubrani po cywilnemu kupują bilet i rejestrują niedozwolone praktyki.