Przegląd prasy

Szturm na szkoły jazdy

15 lipca 2007

W Gdyni egzamin na prawo jazdy można zdawać nawet ponad dwa miesiące po zakończeniu kursu. Wszyscy chcą zdążyć przed wejściem w życie nowych zasad egzaminowania – komentuje tę sytuację “Gazeta Wyborcza – Trójmiasto”. Od przyszłego roku egzamin teoretyczny będzie opierał się na symulacjach komputerowych, trudniejsza też będzie część praktyczna. Dlatego szkoły nauki jazdy z całej Polski przeżywają prawdziwe oblężenie. W Gdyni jest podobnie, trudno jest zapisać się na kurs, a jeśli już to się uda, na egzamin czeka się tygodniami. - Moja dziewczyna skończyła kurs pod koniec czerwca, egzamin teoretyczny miała w czwartek, a praktyczny ma dopiero 5 września! - denerwuje się Łukasz Rosenkiewicz. Jego sympatia nie chce się przedstawić, bo obawia się, że egzaminatorzy nie byliby dla niej zbyt przychylni. Martwi się też, że przez ten czas zapomni, jak się jeździ. Po 30 godzinach nauki wiele osób będzie musiało dokupić dodatkowe jazdy tuż przed egzaminem, by od nowa przyzwyczaić się do prowadzenia samochodu. - Najbliższa wolna data egzaminu praktycznego to 27 sierpnia - przyznaje Małgorzata Bąkiewicz, kierownik gdyńskiego oddziału WORD. - Kursanci szturmują szkoły jazdy, bo chcą zdążyć zdać egzamin przed wejściem w życie nowych zasad - dodaje. Rosenkiewicz zauważa, że na własny egzamin czekał 10 dni, choć przyznaje, że było to 5 lat temu. Proponuje, by zatrudnić więcej egzaminatorów albo opłacić ich nadgodziny. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste. - Robimy wszystko, by rozładować "korki", ale jesteśmy ograniczeni powierzchnią ośrodka. Wprowadziliśmy już pierwsze udogodnienia, rozdzieliliśmy egzamin teoretyczny z praktycznym. Do tej pory były jednego dnia i te osoby, które nie zdały teorii, nie mogły przystąpić do praktycznego, a egzaminatorzy mieli przerwy. Teraz nie mają, ale ludzi jest dużo więcej - mówi Bąkiewicz. Od 3 września gdyński ośrodek egzaminacyjny przeniesie się większej siedziby przy ul. Opata Hackiego. Dopiero wtedy powinny skończyć się obecne kłopoty – przeczytaliśmy w gazecie.