Przegląd prasy

Telebimy przy drogach są niebezpieczne

27 grudnia 2008

“Gazeta Wyborcza” donosi: Bydgoscy drogowcy chcą walczyć z reklamowymi telebimami stawianymi przy najruchliwszych ulicach. - Nie znaleźliśmy na nie żadnego paragrafu, dlatego apelujemy do ministra infrastruktury o pomoc – mówią. Bijące po oczach światłem ekrany pojawiają się przy bydgoskich ulicach jak grzyby po deszczu. Mają jednak bardzo ważną wadę. Dekoncentrują kierowców, powodują, że przestają oni zwracać uwagę na to, co się dzieje na ulicy. - Konsekwencją takiego "dostania po oczach" jest zaburzony proces postrzegania i analizowania. Wszystko przez to, że czas adaptacji wzroku po oślepieniu wynosi aż dwie sekundy. Do tego mechanizm uwagi staje się obciążony - tłumaczy Stanisław Śliwa, psycholog transportu. - Mówiąc najogólniej, otrzymując bardzo atrakcyjny bodziec, nasze pole widzenia przestawia się właśnie na ten element. To, co znajduje się na drodze, staje się dla kierowców niezauważalne - wymienia zagrożenia. To wszystko powoduje, że konsekwencje działania takich telebimów mogą być tragiczne. Dlatego dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej wysłał już do ministra infrastruktury pismo z apelem o stworzenie prawa, które skutecznie pozwoli walczyć z telebimami. - Sam jestem kierowcą i wiem, że zwłaszcza wieczorem jadąc przez miasto można dostać obłędu. Dlatego dokładnie badaliśmy tę sprawę i okazało się, że wszystkie telebimy znajdują się poza pasem drogowym, najczęściej na terenie prywatnych posesji - tłumaczy Jan Siuda. - Niestety, tam nasza władza nie sięga. Dlatego na razie nic więcej nie możemy zrobić. W kodeksie drogowym istnieje co prawda art. 45, który mówi m.in., że zabrania się "umieszczania na drodze lub w jej pobliżu urządzeń wysyłających lub odbijających światło w sposób powodujący oślepienie albo wprowadzających w błąd uczestników ruchu", ale sami policjanci przyznają, że ściganie właścicieli telebimów z tego paragrafu jest mało skuteczne. - To, czy coś kogoś oślepia, jest odczuciem subiektywnym - wyjaśnia podinspektor Marek Nowakowski z wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej policji. - Jednak jeśli ktoś odczuwa, że z powodu takiego ekranu jego bezpieczeństwo na drodze maleje, może to do nas zgłosić. My przekażemy sprawę do sądu, który orzeknie, czy doszło do wykroczenia i czy ukarać właściciela. Ale na razie takiego zgłoszenia nie mieliśmy.