Przegląd prasy

Tzw. „małe karo” w Polsce niewykorzystywane

20 stycznia 2010

Dr inż. Jacek Pok, dyrektor Akademii Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, kolejną kadencję ustanowiony biegłym sądowym w zakresie TECHNICZNO - KRYMINALISTYCZNEJ REKONSTRUKCJI WYPADKÓW i KOLIZJI DROGOWYCH, INŻYNIERII RUCHU DROGOWEGO oraz TECHNIKI SAMOCHODOWEJ przy Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy, Gorzowie Wielkopolskim, Koszalinie, Słupsku, Szczecinie i Zielonej Górze; jest absolwentem Politechniki Szczecińskiej (technika i eksploatacja pojazdów samochodowych), Akademii Spraw Wewnętrznych, Akademii Obrony Narodowej, instruktorem techniki jazdy.

Mariusz Rabenda: W poniedziałek zadzwonił do nas (redakcji “Gazety pl Szczecin” - red.) czytelnik z sugestią, że nasze drogi są przegadane znakami. Stoi ich dużo, wielokrotnie się powtarzają.

Jacek Pok: To prawda. Zbyt wiele znaków w jednym miejscu powoduje, że liczba informacji przekracza możliwość naszej percepcji. Niekiedy warto zaryzykować stawiając mniej znaków pozostawiając prawo do myślenia samym kierowcom. Przykładowo - wiele krzyżówek w mieście mogłoby być równorzędnymi, a nie są.
Mariusz Rabenda: A propos krzyżówek - inny głos czytelników dotyczy braku przed krzyżówkami na drodze głównej znaku "droga z pierwszeństwem przejazdu". Informację "ustąp pierwszeństwa" mają tylko kierowcy na drogach podporządkowanych?

Jacek Pok: To kwestia niewykorzystania tzw. "małego karo", czyli powszechnie stosowanego w Europie znaku przypominającego, że jesteśmy na drodze głównej. Na jej początku powinien być duży znak "droga z pierwszeństwem" a potem właśnie te małe kara przed kolejnymi skrzyżowaniami. Poprawiłoby to zarówno bezpieczeństwo, jak i płynność ruchu. "Małe karo" wprowadzono do naszych przepisów w 2003 roku, ale nie jest powszechnie stosowane.

Słowa kluczowe skrzyżowania znaki drogowe