Warszawski ratusz uważa, że nie ma sensu wprowadzać zakazu palenia na przystankach. Urzędnicy przesądzają, że to będzie martwe prawo – komentuje “Gazeta Wyborcza”. Radni przejęli inicjatywę i opracowali własny projekt. Może wejść w życie 1 czerwca. O zakazie palenia na warszawskich przystankach gazeta pisała na początku stycznia. Artykuł wywołał burzę komentarzy na forum, wpłynęło kilkaset e-maili. Miażdżąca większość czytelników chce zakazać palenia na przystankach jak najszybciej. Taki projekt jeszcze w 2007 roku, po licznych skargach pasażerów, opracował Zakład Transportu Miejskiego. W styczniu pozytywnie zaopiniowali go urzędnicy z biura drogownictwa i komunikacji. Brakowało tylko podpisu pani prezydent. I wszystko wskazywało na to, że radni lada dzień ustanowią nowe prawo. Zakaz mógł wejść w życie jeszcze w pierwszym kwartale 2008 roku. Jednak w zeszłym tygodniu zarząd miasta doszedł do wniosku, że zakaz nie ma sensu, bo nie będzie możliwości jego wyegzekwowania. - Pracował nad nim specjalny zespół koordynacyjny i ostatecznie projekt został odrzucony. Doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu uchwalać martwego prawa - mówi Stanisław Szweycer, zastępca dyrektora biura drogownictwa i komunikacji w ratuszu. - Pojawiły się trudności z określeniem strefy. Ile metrów od przystanku nie wolno palić? Co z palaczem, który stanąłby na granicy? W stolicy jest 3 tys. przystanków, jak mielibyśmy tego wszystkiego upilnować? - wylicza trudności Szweycer. Urzędnicy postanowili, że biuro promocji miasta opracuje kampanię zachęcającą do niepalenia na przystankach. - Taką informację otrzymałam tydzień temu - potwierdza dyrektorka biura Katarzyna Ratajczyk. - Akcję chcemy przeprowadzić wspólnie z Centrum Komunikacji Społecznej. W tej chwili nie wiem, ile pieniędzy zostanie na to przeznaczonych. Najpierw musimy zastanowić się, jak to będzie wyglądać - dodaje. Nie wiadomo też, kiedy ewentualna kampania miałaby się rozpocząć. Taki zakaz od niedawna obowiązuje w Krakowie. - Nie wiem, jaki może być problem z określeniem granicy? U nas palić nie wolno pod wiatą i 15 metrów wokół niej - wyjaśnia Filip Szatniak z biura prasowego urzędu miasta w Krakowie. - Straż miejska ma prawo ukarać opornych nawet 500-zł mandatem i są już pierwsze efekty. W Krakowie zakaz palenia wprowadzono nie tylko na przystankach, ale także w trzech największych parkach. Tam dla palaczy zostaną wyznaczone specjalne strefy z popielniczkami. Problemu z egzekwowaniem takiego prawa nie ma też Toruń. W mieście zakaz obwiązuje już ponad dziesięć lat. Tymczasem w Warszawie własny projekt zakazu palenia na przystankach opracował radny Zbigniew Cierpisz (PiS). - Zrobiłem to jeszcze w 2007 roku, ale wstrzymałem się z jego prezentacją na radzie, bo czekałem na ten z ZTM. Ale się nie doczekałem - mówi. Według niego kampania zachęcająca do niepalenia na przystankach nie przyniesie rezultatów. - Będzie tak samo jak z informacją na papierosowych paczkach - wszyscy czytają, ale nikt sobie z tego nic nie robi - przewiduje. Nie rozumie również, jaki może być problem z wytyczeniem strefy wolnej od tytoniowego dymu na przystanku. Twierdzi, że egzekwowanie zakazu zależy od woli służb miejskich. Cierpisz na własną rękę przeprowadził rozeznanie w radzie. - Wygląda na to, że większość jest "za". Przychylni są nawet sami palacze - zapewnia. Radny w swoim projekcie postuluje, aby zakaz zaczął obowiązywać od 1 czerwca.
Urzędnicy nie chcą zakazu palenia na przystankach
4 marca 2008