Przegląd prasy

Ustawa w śmietniku, fotoradary na masztach

23 października 2009

Ustawa tzw. fotoradarowa znalazła się w śmietniku, ale czy fotoradary znikną z naszych dróg dywaguje “Gazeta Wyborcza”. Wręcz przeciwnie! - Postawiliśmy tych skrzynek już sporo. Liczymy, że dzięki nim kierowcy będą przestrzegać przepisów - mówi Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Czułość fotoradarów jest ustawiana na wychwytywanie pojazdów znacznie przekraczających dopuszczalną prędkość. - Fotoradary policyjne w roku 2008 wykonały 423 968 zdjęć (stwierdzonych wykroczeń), na podstawie których nałożono 170 912 mandatów karnych na kwotę 29 mln 656 tys. zł - informuje podinsp. Leszek Jankowski, ekspert wydziału profilaktyki i analiz Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Radar zamontowany na maszcie pracuje zwykle pod kątem 22 stopni. To oznacza, że kiedy poruszamy się pasem, przy którym stoi, "ustrzeli" nas, gdy zbliżymy się na odległość ok. 8-10 m. Jeśli jezdnia będzie miała trzy pasy, pomiar nastąpi dla środkowego pasa w odległości 15-18 m od masztu, a skrajnego - 20 do 25 m. Warunki atmosferyczne nie mają większego wpływu na pomiar prędkości. Gorzej jednak ze zdjęciem, głównie przez lampę błyskową. Jej światło rozprasza się w takich warunkach i fotografia jest mniej wyraźna - mówi Andrzej Konarzewski, główny specjalista ds. rozwoju i marketingu Zakładu Urządzeń Radiolokacyjnych Zurad. Wystarczy jednak, że czytelna pozostanie rejestracja. - Wszystkie dostępne na rynku fotoradary mają możliwość robienia jednocześnie pomiarów samochodom nadjeżdżającym, jak i odjeżdżającym - informuje Jacek Gorgoń z firmy Radarsystem. Prawo pozwala teraz pociągnąć do odpowiedzialności sprawcę wykroczenia, nawet jeśli widoczny jest tylko tył pojazdu. Przez to motocykliści, którzy obowiązkowo jeżdżą w kaskach i tablice rejestracyjne mają jedynie z tyłu, przestali być bezkarni. Jednak fotoradar nie może w tym samym czasie dokonać pomiaru samochodu zbliżającego się i oddalającego. A co się stanie w przypadku, gdy na zdjęciu znajdą się dwa auta jadące w tym samym kierunku? - Radar mierzy prędkość w oparciu o zasadę jednoznacznej identyfikowalności. Musi być pewien, że zmierzył daną prędkość. Spośród dwóch samochodów fotoradar jest jednak w stanie wyróżnić sygnał pojazdu poruszającego się z większą prędkością - mówi Konarzewski. W określeniu, które z aut jest sprawcą wykroczenia, pomaga dodatkowe zdjęcie. Fotoradary robią je zwykle po czasie pozwalającym na przejechanie ok. 5 m. W ten sposób na podstawie widocznego na zdjęciu przesunięcia samochodów względem siebie można rozstrzygnąć, które auto złamało przepisy i aktywowało radar. Ciekawostka. Czasami fotoradary nie robią zdjęć, mimo że prędkość została znacznie przekroczona. - Tak się dzieje, gdy w tym samym czasie w pole działania wiązki wjadą dwa samochody z taką samą prędkością. Z punktu widzenia jednoznacznej identyfikowalności takie zdjęcie jest bezużyteczne. Dlatego fotoradar go nie wykona - zdradza Konarzewski. Jeśli otrzymamy wezwanie, szanse na tanie załatwienie sprawy są dość marne. Na pewno nie pomoże tłumaczenie: "To nie ja jestem na zdjęciu!". - Zgodnie z art. 78 ust. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym: "Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec" - cytuje podinsp. Jankowski.

GDDKiA instaluje metalowe skrzynki na masztach, a następnie policja je wyposaża. Przyjmuje się, że samych fotoradarów jest 10 razy mniej niż masztów. Policja zmienia ich położenie. Kierowcy wciąż poszukują sposobów na uniknięcie kar. “Gazeta Wyborcza” wymienia: fotoradary działają w oparciu o zasadę jednoznacznej identyfikowalności. Dlatego w przypadku, gdy nawet jedna z cyfr lub liter tablicy rejestracyjnej jest nieczytelna, bohater zdjęcia jest praktycznie bezkarny. Policja powołuje się jednak na art. 60 ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym. - Zabrania się zakrywania świateł oraz urządzeń sygnalizacyjnych, tablic rejestracyjnych lub innych wymaganych tablic albo znaków, które powinny być widoczne. Jest to wykroczenie ujęte w taryfikatorze, za które grozi mandat w wysokości 100 zł - mówi podinsp. Jankowski. Tylko że dla wielu kierowców taka kwota w porównaniu z mandatami za przekroczenie prędkości to gra warta ryzyka. Stąd na przedniej tablicy rejestracyjnej coraz częściej przyczepia się "przypadkiem" foliowa reklamówka. Z tyłu, również przypadkiem, do rejestracji przylepia się nam np. liść. Oczywiście fotoradar nadal ma możliwość zidentyfikowania takiego pojazdu po naklejce z numerem rejestracyjnym, którą każdy obowiązkowo musi mieć na przedniej szybie. Gorzej, jeśli numery na naklejce "przypadkiem" zasłania wycieraczka, ulotka klubu nocnego albo szkoły językowej. Policja posiada ok. 300 cywilnych aut z wideorejestratorami.