(372-1)
W Warszawie ofiar wypadków było w 2010 roku dwa razy mniej - 45,4 proc. - niż w 2009 r. - To efekt remontów stołecznych dróg i szybszej pomocy medycznej - tłumaczą eksperci. W Jednocześnie samych wypadków było o 8,3 proc. więcej, kolizji aż o 18,8 proc. więcej, a rannych o 8,1 proc. Do największej liczby zderzeń doszło w Śródmieściu i na Mokotowie, najmniej policjanci odnotowali w Wilanowie, Rembertowie i Wawrze. Do największej liczby wypadków doszło: w Al. Jerozolimskich (37), w al. Krakowskiej (28), al. Solidarności (24), al. Niepodległości (23). W ubiegłym roku na ulicach Warszawy zginęły 53 osoby. Rok wcześniej ofiar było aż 97. Niestety, z najnowszego raportu drogówki wynika też, że choć wypadki kończyły się mniej tragicznie, to było ich więcej. O 10 proc. wzrosła liczba wypadków i kolizji, a pogotowie zabrało więcej rannych niż w 2009 r.
Czym wyjaśnić spadek liczby najcięższych wypadków? - Przyczyny są złożone. Często o tym, czy są ofiary, decyduje szczęście - uważa Jerzy Pomianowski, ekspert motoryzacyjny. Fachowcy zwracają uwagę na to, że spadek liczby zabitych może wynikać z tego, że szybciej trafia do nich pomoc medyczna. - W tej chwili w Warszawie mamy 18 miejsc wyczekiwania zespołów ratownictwa medycznego. Dzięki temu czas dojazdu do pacjenta wynosi do 8 min - uważa Michał Borkowski, pełnomocnik wojewody do spraw ratownictwa. - Na pewno o tym, że jest bezpieczniej, decydują też zmiany organizacji ruchu. Ponadto w stolicy było w poprzednim roku sporo remontów, kierowcy z konieczności jeździli wolniej, choć na pewno bardziej nerwowo – dodaje Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. Urszula Nelken z ZDM tłumaczy: - W tej chwili na ponad 700 skrzyżowaniach została zainstalowana sygnalizacja świetlna. Takich urządzeń brakuje jednak jeszcze na około stu krzyżówkach. Sygnalizacja jest montowana tam, gdzie dochodzi do największej liczby kolizji i wypadów. Gdy jednak ciągle w jednym miejscu zdarzają się wypadki, ZDM buduje wysepki dla pieszych, rondo lub instaluje dodatkowe lampy, aby oświetlić przejście dla pieszych. Zdaniem policjantów, spadek liczby wypadków to także efekt bezkompromisowego ścigania piratów drogowych. W poprzednim roku mundurowi zatrzymali w stolicy 1963 pijanych kierowców. - Kierowcy boją się kar, utraty prawa jazdy i punktów karnych. Wiedzą, że w nocy po ulicach miasta jeżdżą nieoznakowane radiowozy z wideorejestratorami, że mamy motocykl z takim urządzeniem - dodaje Wojciech Pasieczny. Natomiast wzrost kolizji policja tłumaczy w prosty sposób: - Coraz więcej po stolicy jeździ samochodów służbowych. Do każdej kraksy kierowcy wzywają policję.