Przegląd prasy

Wojna samochodowo-motocyklowa

19 lipca 2008

Kierowcy myją szyby wtedy, gdy za nimi stoi motor. W tym sezonie zginęło już 18 motocyklistów. Na warszawskich ulicach trwa wojna – donosi gazeta “Polska”. Po jednej stronie barykady stoją kierowcy aut, po drugiej motocykliści. Od początku maja w tej wojnie zginęło już 18 motocyklistów. W ub.r. przez cały sezon motocyklowy zginęło ich tylko dziesięciu. - Tak źle jak w tym roku jeszcze nie było - przyznaje Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. - Niestety, niewiele możemy zrobić, by to zmienić. Kierowcy i motocykliści muszą nauczyć się szacunku - dodaje. Tę walkę widać na każdym skrzyżowaniu i ulicy. Pyskówki i wzajemne złośliwości to już codzienność. Obie strony robią wszystko, by utrudnić życie wrogowi. - Przytulanie się do stojącego w korku na sąsiednim pasie auta tylko po to, by nie pozwolić motocykliście przebić się do przodu, to praktycznie standard - mówi Pasieczny. - Są jeszcze gorsze złośliwości. Wielu kierowców udaje uprzejmość. Niby przepuszczają motor, lecz gdy znajdzie się nieco z tyłu, włączają spryskiwacze. Efekt? Płyn zalewa szybę motocyklowego kasku. Kierujący motorem traci wtedy widoczność i ląduje najczęściej w bagażniku jadącego przed nim auta. - To jest chamstwo, że jedni stoją w korku, a inni wciskają się na trzeciego - mówi Paweł Pawlak, menedżer, który nie ukrywa, że robi wszystko, by utrudnić życie motocyklistom. - Ja mam terenowe auto i mógł-bym korek objechać po trawniku, ale tego nie robię, a oni wykorzystują to, że mają mniejsze pojazdy, i się wciskają. - Kierowcy zupełnie nie zwracają na nas uwagi - żali się miłośnik jednośladów Krystian Pomaski, student historii. - Zdają sobie sprawę, że przy zderzeniu z samochodem jesteśmy bez szans i nagminnie to wykorzystują - dodaje. - Wczoraj jeden z kierowców zepchnął mnie na tory tramwajowe na Marszałkowskiej. Na szczęście nic nie jechało. W takich sytuacjach motocykliści mszczą się. Podjeżdżają do samochodu i rysują karoserię lub nogą kopią w lusterko boczne. Potem uciekają z maksymalną prędkością. Ta szaleńcza jazda bardzo często kończy się utratą panowania nad jednośladem i wypadkiem. W ubiegłym tygodniu młoda motocyklistka spadła z Wisłostrady w okolicach Torwaru. Zmarła w szpitalu. We wtorek jadący z dużą prędkością między samochodami motor wpadł w poślizg. Motocyklista uderzył głową w zaparkowane auto. Uderzenie było tak silne, że auto przesunęło się o kilkanaście centymetrów. Motocyklista zmarł na miejscu. - Nie możemy być wszędzie - mówi Pasieczny. - Możemy tylko prosić: opamiętajcie się.

Słowa kluczowe kierowcy motocykliści Warszawa