13-letni Michał został wczoraj potrącony w centrum Łodzi przez samochód nauki jazdy. Dziecko z mocno potłuczonym barkiem i ramieniem trafiło do szpitala im. Marii Konopnickiej. Kursantka, która siedziała za kierownicą, była wczoraj w szoku. Nie mogła uwierzyć w to co się stało. To jednak nie ona będzie odpowiadała za wypadek. Policja sprawdzi, czy instruktor, który siedział obok kursantki, pilnował jej w odpowiedni sposób. Janusz Sibiński, instruktor z wieloletnim stażem, nie czuje się winny. - Chłopiec wybiegł prosto pod koła, to nie moja wina - tłumaczył się. Świadkowie wypadku nie kryli oburzenia. - Instruktor powinien panować nad samochodem, zamiast patrzeć nie wiadomo gdzie. Teraz chłopak cierpi - grzmiała jedna z mieszkanek ulicy Pomorskiej, gdzie przez dwie godziny wstrzymany został ruch samochodowy – doniósł “Dziennik Łódzki”.
(240-13)