Przegląd prasy

Zbyt szybko, a może wadliwe torowisko?

31 maja 2007

Jedna osoba nie żyje, druga walczy o życie, kolejna jest lżej ranna - to efekt wykolejenia tramwaju linii 79 w Krakowie. Dopiero wyniki śledztwa określą, czy zawinił motorniczy, czy fatalny stan torów. Tuż po wypadku, oprócz służb ratowniczych, pojawili się też urzędnicy z Krakowskiego Zarządu Dróg, z dyrektorem Janem Tajsterem, oraz pracownicy MPK. Doszło do sporu, kto jest winien wypadku – donosi “Gazeta Wyborcza – Kraków”. Pierwsze opinie wskazywały, że prowadzący tramwaj zbyt szybko pokonywał skrzyżowanie, co spowodowało wypadnięcie kół wagonu z szyn. Koledzy motorniczego sugerują jednak, że przyczyną mógł być także fatalny stan torowiska. Śledztwo prowadzi prokuratura. Na podstawie zeznań świadków i oględzin miejsca wypadku śledczy przyjęli wstępną wersję o zbyt dużej prędkości, z jaką jechał tramwaj linii 79. Motorniczemu został przedstawiony zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Jeśli zarzut ten zostanie udowodniony, motorniczemu grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia - tak przewiduje Kodeks Karny. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

8d27d9234a4a91c4422c3b1849b43382c0b928be 9684f38931ced3088bf1b296d1dca5ead6df898f

Tramwaj linii 79 jechał z Borku Fałęckiego na Cichy Kącik. Z przystanku na ul. Dietla ruszył ok. godz. 21.55, skręcając w ul. Stradomską. Pierwszy wagon bez przeszkód pokonał tzw. krzyżownice torowiska (metalowe elementy, gdzie rowki szyn biegnących w różnych kierunkach się przecinają). Jednak tylne koła drugiego wagonu wypadły na jednej z krzyżownic, po czym zaczęły jechać po asfalcie. Tył wagonu zaczął zjeżdżać na prawo od kierunku jazdy, ścinając po drodze znaki i słup sygnalizacji świetlnej. Kiedy uderzył w ścianę narożnej kamienicy, przygniótł 26-letniego chłopaka. Potem przejechał jeszcze kilka metrów i stanął.