Sąd Okręgowy w Rzeszowie uniewinnił Andrzeja D. oskarżonego o spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginęło siedem osób; wypadek przeżył tylko oskarżony, który zaprzeczał, by kierował autem. Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżyciele posiłkowi - rodziny niektórych ofiar - zapowiedzieli apelację. Sędzia Marcin Świerk w uzasadnieniu wyroku mówił, że nie ma pewności, a jedynie prawdopodobieństwo, iż to oskarżony kierował samochodem, ale to za mało by go skazać. Sędzia zwrócił także uwagę na istotne zaniedbania w śledztwie, które nie pozwoliły na zebranie i ocenę dowodów rzeczowych. W mowie końcowej prokurator wnosił o sześć lat więzienia i 10- letni zakaz prowadzenia pojazdów. Do tego wniosku przychylała się oskarżycielka posiłkowa. Jest to już drugi wyrok w tej sprawie. Do tragedii doszło we wrześniu 2001 r. na drodze w Wyżnem koło Rzeszowa. Jadące z dużą prędkością bmw staranowało volkswagena polo. Śmierć poniosło 7 osób (małżeństwo z VW i 5 osób z bmw). Przeżył tylko Andrzej D., którego prokuratura podejrzewała o kierowanie autem. Nie miała jednak absolutnej pewności, że tak było, a on sam zaprzeczał. Śledztwo prowadzone początkowo przez prokuraturę strzyżowską było kilkakrotnie umarzane, ze względu na niemożność ustalenia z całą pewnością kierowcy. W śledztwie doszło też do zaniedbań: nie zabezpieczono w sposób właściwy wszystkich dowodów (m.in. odzieży Andrzeja D.), nie zlecono też sekcji zwłok. Po umarzaniu śledztwa rodziny ofiar składały kolejne zażalenia i sprawa ciągnęła się latami. Wobec kilku prokuratorów wyciągnięto konsekwencje służbowe. Dopiero Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie, która przejęła sprawę, zleciła pod koniec 2005 roku ekshumację zwłok pięciu ofiar. Wyniki pozwoliły na oskarżenie w tej sprawie jedynego żyjącego uczestnika wypadku. Raport z przeprowadzonej w Lublinie ekshumacji pozwolił na postawienie Andrzejowi D. zarzutu spowodowania katastrofy w ruchu lądowym.