Przegląd prasy

Zmyło drogi

25 maja 2010

6259f4aa2a60c660ce1488efe3014eb378e84a62

(Fot.: PD@N 342-6)

Powódź pustoszy drogi. Trzeba będzie wydać 800 mln zł na naprawy i remonty. Autostrady na Euro 2012 będą wybudowane nawet z półrocznym poślizgiem. Drogowcy zaczęli szacować straty, jakie dotąd spowodowała powódź w Polsce. - Trzeba będzie wydać około 800 mln zł na remonty i naprawy dróg, które już są podmyte - powiedział "Gazecie" Marcin Hadaj, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. I zastrzega: - To dopiero wstępne szacunki zniszczeń na Śląsku i w Małopolsce. Nie wiadomo, jakie straty mogą być w innych rejonach kraju, do których powódź jeszcze nie doszła. Zniszczenia są nie tylko na istniejących drogach. Woda zalała także place budowy nowych autostrad i dróg ekspresowych, które miały być przygotowane na mistrzostwa piłkarskie Euro 2012. Harmonogram wielu tych inwestycji jest zagrożony. - Niektóre drogi zostaną oddane z opóźnieniem od jednego do dwóch miesięcy. Ale są takie inwestycje, na których poślizgi prac po powodzi wyniosą nawet do pół roku - mówi Hadaj. Czasem jeszcze trudno ocenić skalę zniszczeń, bo place budowy są ciągle zalane i nie można wznowić prac, dopóki ziemia nie wyschnie. Według danych GDDKiA powódź zatrzymała 23 ważne inwestycje drogowe. Np. na budowie autostrady A1 Bełk - Świerklany podtopione zostały budowane tam mosty, osunęły się skarpy, a wały pod ekrany akustyczne podmyło lub zostały zniszczone. Na terenie budowy węzła autostrady A1 Sośnica - Maciejów woda zalała sprzęt budowlany. Na kolejnym budowanym odcinku A1 Piekary Śląskie - Pyrzowice zagrożone są wszystkie fundamenty pod mosty i przepusty. Na drodze ekspresowej S7 ze Skarżyska-Kamiennej do Występnej trzeba będzie ponownie wykonać dopiero co zrobione podbudowy z kruszywa pod nawierzchnię. - Wstrzymano też wbijanie pali pod estakadę na tej drodze, a to był krytyczny punkt w harmonogramie tej inwestycji - podkreśla GDDKiA. Nie jest jasne, czy rząd dorzuci pieniędzy z budżetu na likwidację drogowych szkód po powodzi. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy od drogowców, na razie rozważany jest pomysł zaciągnięcia na ten cel nowych długów przez Krajowy Fundusz Drogowy.