Tylko jeden kierowca z ośmiu zdał nasz drogowy test! - informuje “Gazeta Lubuska”.Ze znajomością przepisów u kierowców jest tak jak z językiem rosyjskim: wszyscy się uczyli, mało kto zna - mówi Michał Frąckowiak, naczelnik lubuskiej drogówki. Jego zastępca Piotr Fliegner: Jeździmy na pamięć, nasza znajomość przepisów jest ,,prehistoryczna'', a one się zmieniają.
(289-2)
^ Redakcja umówiła się na test. Fliegner rysuje sytuację na skrzyżowaniu (rysunek powyżej), dziennikarze sprawdzają kierowców. Centrum Gorzowa. Każdemu kierowcy tłumaczą , że są kierowcą ,,1'', jadą drogą z pierwszeństwem przejazdu i skręcają w lewo, jak biegnie ta droga. Z przeciwka wyjeżdża auto z podporządkowanej. Ale obaj kierowcy mają zielone. Kto ma pierwszeństwo? - Ja, nie ma siły - rzuca Krzysztof z Gorzowa, 36 lat. 25-letni Łukasz z Myśliborza w ogóle się dziwi. - Przecież on nie może mi wyjechać z podporządkowanej! - idzie na pewniaka. Gorzowianina Bogusława też sadzamy w auto ,,1''. - Pojechałbym pierwszy. To światła złe, jego zielone powinno być minutę później - dowodzi 61-latek, kierowca od 18 lat. Pani Elżbieta (48 lat, jeździ od 15) też skręciłaby pierwsza. - Ale nie miałam jeszcze żadnej kolizji. Jak nie mam pewności, to się zatrzymuję - tłumaczy, gdy słyszy, że nie zdała egzaminu. 27-letnia Ania z Brzeźna też nie. - Idź, ty gamoniu! - rzuca żartem jej towarzysz. Test zaliczył jeden kierowca. Na ośmiu! - Mamy zielone, ja skręcam w lewo, więc przepuszczam tego, który jedzie prosto - tłumaczy 25-letni Andrzej B. z podgorzowskiego Tarnowa.