Niestety musimy odnotować kolejny przypadek agresji drogowej. Na nitce DK1 w kierunku Częstochowy 35-letni kierowca bmw na szwajcarskich numerach rejestracyjnych w pewnym momencie wysiadł z auta, podszedł do stojącego w pobliżu forda, otworzył drzwi i uderzył pięścią w twarz 34-letniego kierowcę. Mężczyznę wyciągnął na jezdnię i tam zadał kolejne ciosy. Świadkiem zdarzenia była 6-letnia dziewczynka. Pokrzywdzony śledził agresora, tego ostatniego już następnego dnia rano zatrzymano. Przyznał się do winy i poprosił o mediację. Bronił się mówiąc, że go “poniosło, bo kierowca forda zajeżdżał mi drogę, a na dodatek trąbił". Odmienna wersję przedstawiał pobity, twierdząc, że to kierowca bmw już od Katowic "zajeżdżał mi drogę, narzucał prędkość, mrugał światłami". Właścicielowi bmw postawiono zarzut z art. 157 par. 2 Kodeksu karnego (Art. 157. § 1. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 2. Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2). Mimo że przepis wskazuje, że ściganie tego przestępstwa odbywa się z oskarżenia prywatnego, to zapadła decyzja, aby prokuratura zajęła się sprawą z urzędu. Przemawiają za tym względy społeczne, nie można absolutnie pobłażać agresji na drogach - mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. Niewykluczone, że akt oskarżenia nie trafi do sądu, bo krewki właściciel bmw, gdy ochłonął, poprosił śledczych o możliwość wszczęcia procedury mediacyjnej z ofiarą pobicia – komentuje “Wyborcza pl Częstochowa”.